17 września 2014

Domowa dekonstrukcja Pavlovej

Niech żyje transport lotniczy! fot. D.Szymborska
M. wczoraj przyleciała z Nowej Zelandii i przywiozła masę owoców i plan zrobienia Pavlovej z nowozelandzkich składników. Plan zrealizowany i zjedzony! Pycha. Była beza, krem z mascarpone, nowozelandzkie żółte kiwi – pycha, zielone – cóż inne w smaku, była cierpka marakuja też zza Oceanu. Tylko maliny były tutejsze.
Pycha. Z racji diety nazwę to wysokobiałkowym posiłkiem z dodatkiem fruktozy! Dzięki M. za pomysł i realizację! Będzie jutro moc na basenie!


A wszystko przez primabalerinę Annę Pavlovą która  przyjechała zatańczyć w Perth i Wellington. To dla tej rosyjskiej baleriny jak głosi opowieść przygotowano torcik bezowy ze świeżymi owocami. Jak to w legendach bywa są dwie wykluczające się wersje w jednej Pavlova zjadła tą fikuśną bezę w 1926 w Perth w hotelu Esplanader choć Nowozelandczycy uważają, że było inaczej – deser tancerka zjadła w Wellington w 1926.

Nie wiem jak było, wiem, że dziś było pysznie!

1 komentarz:

  1. Świetne to żółte kiwi, wygląda zachwycająco i tak... Inaczej :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa