7 września 2014

PZU Festiwal Biegowy 2014 – podsumowanie

1. Widok z okna, 2. numer startowy, 3. Zbieg z Jaworzyny, 4. Widok z Jaworzyny, 5. Wesoły Festiwalowy ludek, 6. Medal fot. D.Szymborska



Właściwie to powinnam poczekać do kolacji, żeby napisać, że już po wszystkim, ale nie jestem jeszcze głodna (był bankiet dla Ambasadorów Festiwalu)  i mam chwilę to czemu nie podsumować weekendu.

3 dniowe święto biegaczy! Mogłam uczestniczyć w dwóch dniach i bardzo się z tego cieszę! Warto było tutaj przyjechać.

Bardzo dużo we mnie pozytywnej energii. Do domu przywożę jeden medal, z krótkiego biegu ale nie o ściganie tutaj mi chodziło tylko o poznanie innych Ambasadorów, zrozumienie fenomenu tego Festiwalu, wreszcie o pobieganie po górach.

Wszystko się udało! Jest o czym opowiadać. Wczoraj długi wieczór na EXPO. Dziś rano mgła, na szczęście Jaworzyna górowała nad nimi. Cudowny widok i szybko na dół. Tak, tak można z rana zrobić zbieg! A sama kolejka też fajna. Mam problem z tą relacją bo co drugie słowo to mi się pisze fajny/fajna/fajnie. Cóż tak było. Potem szybki prysznic i znów na EXPO i trochę szwendania po Krynicy. Dziś biegali maratończycy, limit czasu na maraton po górach 6h, stawkę kończył biegacz z Bochni, na bosaka i z flagą! Podobno zawsze tak robi…. tak, tak nie pomyliłam się ten pan śmigał po górach bez butów! Potem start mojego krótkiego biegu, super atmosfera i kibice na całej trasie. Oj zaczynam popadać w patetyczny ton, ale tutaj rzeczywiście doping jest super, nikt nie psioczy, że ulice zamknięte albo, tłumy w barze…. Uśmiechy, dużo uśmiechów! Medal, woda i banan na mecie.



Mało? To czemu sobie jeszcze nie wygrawerować medalu! 18PLN a radość na zawsze!

Mało? To czemu nie popędzić się przebrać i wycudnić na spotkanie/bankiet z innymi Ambasadorami?

Mało? To czemu nie pójść popływać!

Na razie to tyle.

Do Warszawy będę wracać z naprawdę dobrymi wspomnieniami, rolę Ambasadorską będę sprawować z wielką przyjemnością, bo opowiadanie o udanych, super zorganizowanych biegach to przyjemność. I już dziś mogę napisać do zobaczenia za rok!


Na koniec ważna uwaga, wiadomo najwięcej pisze się o ultramaratończykach, tych najszybszych, o uczestnikach wyzwania IRONRUN, ale Festiwal jest też miejscem dla początkujących biegaczy, krótsze dystanse, łatwiejsze trasy. A atmosfera, wyjątkowość taka sama dla wszystkich! I to chodzi. Piękny medal na mecie dla każdego! Bo nie zawsze o czas chodzi, czasem ważniejsze jest to z kim się biegnie, co się widzi wokoło i co się myśli po biegu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa