3 września 2014

To Tu dumplingsbar – odradzam

Mój zestaw bezsmakowych i niedoprawionych pierożków z sosem octowo sojowym fot. D.Szymborska


Nie ma niespodzianki bo wszystko jest w tytule. Bardzo chciałam zjeść dobrą zupę i pyszne pierogi chińskie. Niestety nie udało się.

Czysty bar na Kabatach, jest gdzie zaparkować bo bazarek przy którym TO TU się mieści ma duży parking, można też spacerkiem przyjść z metra. Miła obsługa. 12 minut czekania na pierożki i 5 na zupę – czyli ekspres. Można zamówić porcję lub półtorej, można poprosić o kombinowane zestawy. Klasyczny składa się z 8 pierogów – może być pół na pół jeżeli chodzi o smaki.

Tyle tego co dobre. Zamówiłam zupę słodko kwaśną i zestaw 8 pierogów – 4 z szpinakiem i serem i 4 z krewetką i selerem naciowym. Zapłaciłam 24PLN. Na zupę czekałam 5 minut. Była gorąca i bez smaku, do tego mimo, że jadłam na miejscu podana w plastikowym, jednorazowym naczyniu, z plastikową łyżką. Zjadłam trochę bo byłam głodna, pływały w niej grzyby i roztrzepane jajko jednak nie było w niej niczego co by zwróciło uwagę – ot ciepła zupa z warzywami. Ani kwaśna ani pikantna.




Zupa o której mogę powiedzieć, że była gorąca fot. D.Szymborska


Po 12 minutach dostałam danie główne – 8 pierogów i sos octowo sojowy. Więcej tam nie przyjdę, bo pierogi nie były zupełnie doprawione, rozwalały się i część była ze sobą sklejona. Sposób podania bardzo odbiegał od tego co jest przedstawiane na stronie internetowej baru. Na pewno pierogi były zrobione na miejscu, za barem pracowały 2 kucharki i pani wydająca jedzenie. Tylko nie były smaczne, były nijakie. I co? I nie rozumiem tych super pozytywnych recenzji….planuję wybrać się do Parnika bo tam owszem strona internetowa nie powala ale to nie obrazki z sieci się je ale prawdziwe pierogi na talerzu!

Pozostaje jeszcze Asia Tasty… sprawdzony, azjatycki bar przy Hali Mirowskiej.

Na szczęście brzuch mnie nie bolał, ani nic mi nie było po tym bezsmakowym jedzeniu. Pozostało tylko zdziwienie co innym tam tak smakowało? A może to było w innej lokalizacji? Bo To Tu na Kabatach to nie jest miejsce do którego będę wracać.


Staram się znaleźć dobre strony nieudanego lunchu, i proszę przy okazji znalazłam fajne stoisko z super warzywami i kupiłam figi do owsianki! O! Czyli zawsze można coś pozytywnego odkryć jak się próbuje coś dobrego zjeść….

4 komentarze:

  1. Mam podobne reflekcje z ToTu na Kabatach.
    Natomiast w tamtym roku bywałam w barze tej firmy na Niekłańskiej.
    Pierożki robił tam pan Chińczyk i wszystko było rewelacyjne.
    To pierwszy ich bar. Potem otworzyli ten na Kabatach i chyba jeszcze na Mokotowie.
    Widać, że pączkowanie firmy nie idzie w parze z jakością.

    OdpowiedzUsuń
  2. dlatego byłam taka zdziwiona bo w Internecie tyle dobrego o nich przeczytałam....tylko pewnie brakuje napisu małymi literkami w której lokalizacji jest tak smacznie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. na Niekłańskiej byliśmy chyba przed wakacjami i jedliśmy 4 rodzaje pierogów - sama być może mocniej bym je doprawiła, ale smakowały nam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem wygląda na to, że zwyczajnie wybrałam złą lokalizację bo w innych barach tej samej firmy jest (podobno) dużo smaczniej...ehhhh

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa