19 maja 2014

Dzień po triathlonie czyli hipsterskie tatuaże

Na prawej to mam sam numerek fot. T.
W sieci oglądałam dużo śmiesznych filmików o tym jak ludzie nie mogą chodzić po maratonie, jak ciężko jest wysiąść z auta, a łatwiej schodzić po schodach tyłem. Po triathlonie na krótkim dystansie jest inaczej. Owszem wszystko trochę boli ale nie bardziej niż po szybkiej dyszce (bo to była dyszka plus 200 metrów). Pozostają za to numerki.

Mam nadzieję, że bez specjalnego uczulenia domyje je zmywaczem do paznokci bo jest ciepło i wolę chodzić w sukienkach niż w długich spodniach. A takie nogi wyglądają delikatnie mówiąc dziwnie.

Przepis na kaczkę będzie bo się udała, i będzie też o tym dlaczego warto mierzyć temperaturę.


Na razie są już oficjalne wyniki, byłam 10 w kategorii wiekowej. Z wody wyszłam 133 a potem udało mi się rowerem i głównie biegiem wyprzedzić 36 osób!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa