27 maja 2014

Joachim Binz i jego wybór niemieckich rieslingów

Joachim opowiada my słuchamy i piejmy fot. D.Szymborska


Rzymianie mieli dość kosztownego transportu wina do Germanii, zasadzili winoroślą. Efekt? Doskonałe rieslingi, które dziś degustowałam w czasie spotkania z Joachimem Binz’em.

Było takie, które smakowało skórkami od winogron, było lekko gazowane, był i taki riesling, który zahaczał swoją słodyczą o półwytrawność mimo, że zawierał tylko 4g cukru na litr.


U mnie została tylko jedna butelka ale wiem jak fajnie jest mieć swoje imię/nazwisko na etykiecie fot. D.Szymborska

Wino=opowieść fot. D.Szymborska

Organicznie znaczy się nie wydajnie z hektara fot. D.Szymborska

Taki układ rieslinga do gewurztraminera fot. D.Szymborska

Coraz bardziej elegancko w rieslingowym świecie fot. D.Szymborska

Dobry rok dla rieslinga fot. D.Szymborska

To wino jest często spotykane, zdaniem Joachima w restauracjach z gwiazdką M. fot. D.Szymborska
Joachim tłumaczył dlaczego niemieckie wina był, są i będą drogie. Opowiadał o przeglądzie winogron, o małej wydajności z hektara, wreszcie trochę się tłumaczył z połączenia rieslinga z gewurztraminerem.

Dla mnie z całego tego spotkania, oprócz dobrych win w rozsądnych cenach (do 70PLN) ważna była informacja, gdzie mogę je kupić w Berlinie….do którego się wybieram.


1 komentarz:

  1. A ja nadal czekam na Twój opis win słowackich. Czyżby nie robili ich degustacji? :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa