13 maja 2014

Bloomberg Businessweek i moja bransoletka NIKE FUEL BAND

Bloomberg Businessweek - strona 38 numer 19(96)/2014 - 12-18 maja fot. D.Szymborska
Telefon z Bloomberg Businessweek'a trochę mnie zaskoczył. Jakoś wcześniej z takich gazet nie dzwonili. Do Runner’s to ja piszę, a jak coś to dziennikarze chcą rozmawiać o bieganiu, jedzeniu. Co pewien czas opowiadam o tym dlaczego biegam, jak zacząć biegać i dlaczego owsianka jest the best (a jest!). Po chwili okazało się, że to nie będą trudne pytania z ekonomii tylko miła rozmowa o mojej bransoletce.

Dawno temu, w sierpniu 2012 dostałam NIKE FUEL BAND. Jaki był mój zachwyt (TUTAJ), potem po tygodniu też był szał choć pojawiły się minusy tego gadżetu (TUTAJ) a potem entuzjazm osłabł.

Było dokładnie tak jak powiedziałam dziennikarzowi z Bloomberg Buissnesweek’a. (pismo można kupić też w sieci jeżeli nie lubicie papierowej wersji).

A teraz nawet nie udaje mi się bransoletki odpalić. Za długo leżała w szufladzie. Coś się chyba w niej popsuło. A szkoda bo chciałam ją tak po prostu ponosić, bo pomimo tego, że ma tyle minusów to, co do tego zdania nie zmieniłam – ładnie wygląda na ręce.

Dalej pozostaję gadżeciarą. Uwielbiam moje zegarki biegowe. Tak, tak liczba mnoga jest jak najbardziej uzasadniona. Ufam mojemu TIMEX RunTrainer2.0. A teraz rozglądam się za jakimś licznikiem do roweru. Nowe tereny, nowe firmy, dużo techniki i wybór niełatwy.

Pomimo wszystko nie uważam, żeby NFB to były wyrzucone pieniądze, bawiłam się świetnie, tylko zwyczajnie to była droga zabawa. Teraz szukam rzeczy, które nadają się do trzech sportów czyli NFB by odpadła bo nie nadawała się na basen...


Na szczęście nie brakuje mi motywacji, ale jestem przekonana, że jakbym miała jakieś załamania to postarałabym się reanimować bransoletkę, ludzik, pucharki, punkty, kalorie to wszystko sprawia dużo frajdy. Tak jak było na samym początku mojej biegowej przygody gdy przybywające kilometry na smarfonie to było coś czego potrzebowałam. Teraz grzecznie uzupełniam plan treningowy, nie mam pucharków ani skaczącego ludzika, zdarzają się pochwały od trenera. Tak jak kiedyś zależało mi na pucharku w telefonie tak teraz zaczyna coraz bardziej zależeć na pucharku, który będę mogła dołączyć do kolekcji….

Ps. A w mini wywiadzie opowiadam o tym, że mycie okien jest bardziej premiowane przez NFB niż przebiegnięcie maratonu….


Do 18 maja w kioskach potem tylko w Internecie fot. D.Szymborska


1 komentarz:

  1. Dochodzę do wniosku, że jednak gadżeciarą biegową nie jestem. Kosmetyczną - owszem. Mam pulsometr Polara, kupiony blisko 3 lata temu, który służy mi wiernie i dzielnie. Niezmiennie mnie zaskakuje wartość spalonych kcal, którą sprawdzam po każdym treningu. Zaskakuje, bo za każdym razem nie spodziewam się, że będzie ich aż tak dużo (ostatnio już nie schodzę poniżej 1000), bo nie czuję zmęczenia współmiernego do spalonej ilości. Może to znak, że czas wprowadzić kolejne "urozmaicenia" do treningu. Wracając do Polara - wtedy pulsometry z gpsem miały takie ceny, że odpuściłam sobie taki zakup; jednak takie urządzenie nadal pozostaje moim marzeniem. A marzenia warto spełniać ;).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa