8 maja 2014

MIZUNO WAVE PROPHECY 3 - ewolucja - WAVE PROPHECY 1, WAVE PROPHECY 2

MIZUNO Wave Prophecy 3, Wave Prophecy 2, Wave Prophecy 1 fot. D.Szymborska

To jest dobry kierunek ewolucji. Darwin byłby dumny. Nie trzeba pokoleń wystarczą trzy modele. Kierunek – buty z amortyzacją do biegania długich dystansów. Ewolucja ma to do siebie, że wybiera to co najlepsze dla kolejnych osobników. Mizuno Wave Prophecy 3 są cudownymi butami. Mam zwyczaj pisania o butach gdy tylko pojawią się w moim przedpokoju, potem po 100K, a potem jak coś jeszcze zwróci moją uwagę, albo jakoś wyjątkowo dobrze/źle będzie mi się w nich biegało.

Wave Prophecy 3 to jak dla mnie (na razie, bo wierzę w ewolucję) buty idealne.

Mizuno Wave Prophecy 1 fot. D.Szymborska


Ale po kolei zacznijmy od Wave Prophecy 1. Duży sentyment do tych butów mam, maratony w nich biegałam, niezliczone starty, setki kilometrów na treningach. Chwilę zajęło przyzwyczajenie do przetaczania nogi w tym bucie. Polubiłam to. Moim zdaniem dzięki takiej budowie buta nie tylko biegam bezkontuzyjnie (odpukane, odplute przez lewe ramie) ale mój krok biegowy jest ładniejszy. Niestety wszystko co dobre się po jakimś czasie niszczy, buty zwyczajnie się „uklepały”. Taka ich rola, to ona przyjmują na siebie mój ciężar (nie mały) i pomagają moim nogom. Dobra robota. I tutaj pojawia się problem manelarza – przecież w tych butach już nie biegam, mam inne ale….tak ciężko je wyrzucić. Tyle wspomnień. Dlatego trafiły do pudełka. Sama przed sobą używam argumentów – na wakacje, do chodzenia, jakby było super błoto itp. Tym sposobem przesuwam rozstanie z nimi. Oczywiście wiem, że buty zabiegane należy wyrzucać, że nic dobrego nam nie zrobią….to chyba zaniosę je do piwnicy….bo tak na śmietnik to trudno wynieść.

Mizuno Wave Prophecy 2 fot. D.Szymborska


Wave Prophecy 2. Kupione w pierwszym sklepie biegowym w Bostonie. Cudowne, śliczne i nieużywane. Tak, tak. Niestety konstrukcja zapiętka – ewolucja nie poszła w kierunku mojej nogi. Mimo zmiany – bardziej opinają stopę, są takie troszkę skarpetkowe jeżeli chodzi o budowę, pozostają przy przytaczaniu stopy to niestety nie dla mnie. Na pytanie, po co je trzymam, dlaczego ich nie sprzedałam nie umiem odpowiedzieć. Znów – sentymenty, sentymenty – bo śliczne, bo prezent, bo Mizuno.

Mizuno Wave Prophecy 3 fot. D.Szymborska


Wreszcie Wave Prophecy 3 – ehhh. To, że śliczne to widać. O gustach biegowych i butowych się nie dyskutuje. One są dla mnie piękne i tego będę się trzymać. Już Darwin wiedział jak wygląd osobiniczy jest ważny, jak pozwala przetrwać. Najlżejsze z całej kolekcji, z największą amortyzacją, z miękkim zapiętkiem. Tak skonstruowane, że nie nacierają, opinają stopę i ją wspomagają a nie ograniczają. Nie wiem jak Japończykom udało się zrobić tak dziurawą podeszwę, w którą nie wpadają kamyczki jak się pójdzie w nich pobiegać po lesie. Do tego są szybkie. Te buty mają dynamikę. Dziwne nie? Wydawałoby się, że przy takim wsparciu stopy to będą buty dla truchtaka. Nic bardziej mylnego. Ewolucja oznacza, że najszybsze i najlepsze osobniki przetrwają. Wave Prophecy z trójeczką na końcu są szybkie, sprężyste, lekkie. Dowód? Dziś biegałam czterystetki po mokrym tartanie. Czasy super, nogi szybkie, właścicielka zadowolona. Oczywiście, że zawsze może być szybciej i nad tym wciąż pracuję!!!  Wave Prophecy 3 uwielbiam, spisują się zarówno na asfalcie jak i na tartanie. Oczywiście nie są to startówki na 1500 metrów, ale już dyszkę można w nich naprawdę szybko pobiec. Cieszę się, że inżynierom udało się to tak połączyć – but z amortyzacją dla biegaczy, którzy ważą powyżej 50kg (zdecydowanie ja), który nie spowalnia i nie zamula. Jak dla mnie idealne! Zerkam w kalendarz startów, na razie nie mam w planach ani maratonu ani połówki więc nie sprawdzę ich na tak długim dystansie, ale dyszki i treningi z pewnością będę w nich robić.

Dzisiejsze 400 setki na Agrykoli fot. D.Szymborska



Taką ewolucję to wspieram całym sercem oby tak dalej MIZUNO!

O tym, że butów przez Internet ze Stanów się nie sprowadza to pisałam TUTAJ, a o poprzednich wava’ch pisałam TUTAJ – 1 TUTAJ – 2.

2 komentarze:

  1. Nie no tak po babsku po prostu powiem;-) te ostatnie to cudo;-))

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa