30 maja 2014

Paweł Oszczyk karmi blogerki - La Rotisserie

Tuńczyka nigdy za dużo fot. D.Szymborska
6 pysznych dań, 6 pysznych win. Przy stole 3 blogerki gotujące (w tym ja) i 3 piszące o jedzeniu. Zupełnie inne spojrzenie na potrawy. Z jednej strony konkretne pytania – temperatura kaczki, czas gotowania, jaki dorsz. Z drugiej: dlaczego taka kompozycja, połączenie smaków. Razem daje to odpytanie Szefa Kuchni, który zaprezentował rewelacyjną szóstkę dań. Część dań znałam, ba uczył ich przyrządzania Paweł w swojej świetnie zorganizowanej kuchni, część była zupełną nowością. Cechą wspólną było to, że wszystkie były pyszne.


Joanna i Kasia z Królestwa Garów i Julita z Wrzącej Kuchni, Paweł Oszczyk i Andrzej Strzelczyk i ja fot. Pan Kelner
Zaczęłyśmy od przegrzebków na rodzynkach. Jedna z moich ulubionych przystawek. Kolejny talerz to dwa rodzaje tatara z tuńczyka. Eksplozja smaków wspierana przez Andrzeja Strzelczyka, rewelacyjnego sommeliera, który dobierał wina. Było ciekawie od hiszpańskiej Cavy przez węgierskiego Tokaja po niemieckiego Rieslinga.

Terrina z kaczki z porami, podana z musem jabłkowym. A potem moja ulubiona ryba – dorsz. Tutaj w wersji wypływanej, atlantyckiej podany z czarną soczewicą i kapustą pakczoj.

Mało? Mało! Sorbet z rabarbaru, by zjeść danie główne – kaczkę. A na deser beza truskawkowa i lody z earl grey. Paweł Oszczyk oburzył się, że u niego w kuchni nie używa się słowa dekonstrukcja, co nie zmienia faktu, że powiedzenie, iż na talerz trafiła dekonstrukcja słynnej Pavlovej byłoby jak najbardziej zgodne z prawdą.

To był bardzo miły wieczór. Oszczyk bardzo ciekawie mówił o połączenia smaków, zamyśle dania a Strzelczyk dobierał mistrzowsko wina.

To co urzeka w La Rotisserie to dbałość o szczegóły. Nie tylko świetne jedzenie, profesjonalna obsługa ale też pianista, świece… Takie szczegóły, które sprawiają, że jedzenie smakuje jeszcze lepiej i ciężko zebrać się do domu…
Kaczka i pory na drewnianej desce fot. D.Szymborska

Dorsz z czarną soczewicą i kawiorem fot. D.Szymborska

Szef wyjaśnia fot. D.Szymborska

Sorbet z kruszonką fot. D.Szymborska

Przegrzebki z rodzynkami fot. D.Szymborska 
Kaczki nigdy za wiele....fot. D.szymborska

Deser - nie - dekonstrukcja Pavlovej fot. D.Szymborska



Brakuje tylko Cavy różowej na sam początek kolacji fot. D.Szymborska



We wrześniu Hotel i Restauracja planują huczne obchody 10lecia istnienia. Już nie mogę się doczekać….

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa