6 maja 2015

„Operacja triathlon”



Na zdjęciu mój zestaw – klucze i szczoteczka do zębów – a to wszystko żeby przykręcić pedały, uniknąć piachu i szybko jeździć na rowerze!

„Operacja triathlon” to nie jednorazowy zabieg przykręcenia pedałów, zdjęcia kół (do transportu) czy wyregulowania gumek w okularkach pływackich. To codzienne treningi (czasem dwa dziennie), to zmęczenie, bywa, że WSZYSTKO boli. Nie zdarza się tylko to, że „się nie chce”.

„Operacja triathlon” dotyczy całej rodziny, treningi nie odbywają się gdzieś na innej planecie, w innej czasoprzestrzeni. TU I TERAZ trzeba znaleźć czas i siłę.


Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mogę liczyć na „moją ekipę”. Trochę to śmiesznie brzmi, ale jakoś tak bardziej zdałam sobie z tego sprawę jak zobaczyłam internetowy mem, a pod nim komentarze. To dało mi dużo do myślenia.

Obrazek przedstawiał wesołego triathlonistę, który trzyma na rękach dziecko, obok niego stoi szczęśliwa pani – ot taki sielankowy obrazek z mety zawodów triathlonowych. A podpis następujący: „Masz kochającą żonę? To znaczy, że trenujesz za mało.”  - a komentarze pod spodem: jakie to prawdziwe...

„Operacja triathlon” może być udręką dla rodziny, ale może też być cudowną przygodą. Pewno, że bardzo wiele zależy od tego, czy „połówka” w związku wspiera, rozumie i pomaga. Oczywiście najłatwiej jest jak wszyscy w domu trenują. Niezrozumienie pasji, do tego pasji tak czasochłonnej nie rokuje dobrze związkowi. Z drugiej strony egoistyczne podporządkowanie wszystkich swoim celom sportowym też nie jest dobre.

Triathlon jest specyficznym sportem, bardzo dużo wymaga (zarówno psychicznie jak i fizycznie) od zawodnika, ale też od jego rodziny. 

Oto lista skutków ubocznych „operacji triathlon” podana w 1000 przypadkach na 1000 przypadków:

·      Dodatkowe koszty (zawsze, nawet jak to jest kolejny sezon to można COŚ dokupić albo wymienić na nowsze/lepsze/szybsze),
·      Mniej czasu dla rodziny (treningi zajmują czas „wolny” po i przed pracą),
·      Zupełnie poszatkowane wakacje (starty przypadają na czerwiec – sierpień),
·      Rower w pokoju/sypialni (dobrze jak tylko jeden),
·      Bojkę w przedpokoju,
·      Piankę w szafie,
·      Zestaw „gadżetów” basenowych do znalezienia w różnych miejscach w mieszkaniu,
·      Medale wiszące na honorowym miejscu,
·      Ubieranie koszuli FINISHER na wszelkie możliwe rodzinne/przyjacielskie spotkania,
·      Szczęśliwego i spełnionego człowieka,
·      Łzy szczęścia/wściekłości/zmęczenia na mecie.

Skutki uboczne można łagodzić wspierając, akceptując „pacjenta”.

„Operacja triathlon” u nas w domu trwa już kolejny sezon, przybywa pacjentów. Oznacza, to, że skutków ubocznych jest podwójnie więcej.


Teraz pozostaje tylko czekać na zdjęcia z mety, bez takiego podpisu jak ten w memie!

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa