18 maja 2015

Wytrawny mus rabarbarowy – łatwy przepis


Super rabarbarowe śniadanie - dwa musy i jogurt naturalny fot. D.Szymborska



W sobotę bardzo przejmowałam się startem w Olsztynie. Znam koleżanki, które prasują wszystko co popadnie, żeby się odstresować, inne tańczą, bywają takie, które spędzają w kąpieli przy świecach długie godziny. Ja tym razem w ramach odstresowywania stwierdziłam, że zrobię mus rabarbarowy.

Nie za bardzo wiem do kiedy jest sezon na rabarbar, nie chciałam przegapić chwili i „przerobiłam” ponad trzy kilo rabarbaru. Słowo przerobiłam świetnie to opisuje bo, na przygotowywanie musu składają się następujące czynności:
·      Kupić ładny rabarbar (kto by z resztą kupował brzydki),
·      Zanieść go do domu (albo w miejsca, w którym zamierzamy mus przygotowywać),
·      Starannie umyć (zajęcie z tych nudnych),
·      Starannie obrać (to już zajęcie z tych bardzo nudnych i pracochłonnych, rabarbar obierać obieraczką, owszem mus traci kolor ale za to smak zyskuje bo nie ma żylastych kawałków),
·      Pokroić rabarbar w mniejsze kawałki (to przynajmniej szybkie jest!),
·      Partiami wrzucać do blendera i przekładać po zblendowaniu do garnka, w którym mus będziemy gotować (głośne ale szybkie w wykonaniu zadanie),
·      Dosypać cukru (dziwne poczucie winy/radości z dodawania czegoś czego do niczego (no z wyjątkiem chińskich sosów) się nie używa u nas w kuchni),
·      Gotować przez 3 godziny (czyli co pewien czas zamieszać i podjadać by sprawdzić w którą stronę smak zmierza).


Stylówka z torbą rabarbarową, na zdjęciu bez właścicielki ale z ładnym betonowym tłem fot. D.Szymborska

Wygląda na to, że rabarbar zbyt wydajny nie jest bo mimo masowej produkcji jakoś dużo słoików nie napełniłam musem. Jeżeli chodzi o ilość dodanego cukru, to wsypałam z 700g. Niby bardzo dużo, ale dzięki temu wiem, że zaszły wszystkie reakcje chemiczne, które zajść miały zaszły, po zawekowaniu słoiczki mogą czekać na zjedzenie i się nie zepsują.

Jeżeli chodzi o słoiczkowanie, to trzymam się sprawdzonego sposobu – słoik wygototowuję, nakrętki też. Bardzo starannie wycieram czystą ściereczką (nie żebym inne rzeczy wycierała brudną, ale tutaj zawsze jest super czysta), potem nakładam dużo musu albo dżemu – tak by słoik był pełen. Potem bardzo starannie wycieram ręcznikiem papierowym brzeg słoika, zakręcam i stawiam denkiem do dołu. Czekam aż wystygnie i dopiero wtedy przestawiam słoiki. Sprawdzam też czy nakrętka jest „wklęsła”, a mojej niedługiej historii przygotowywania przetworów tylko kilka słoików się nie udało, wtedy nie pozostawało nic innego jak schować do lodówki i szybko zjeść – nie było to jakimś strasznym rozwiązaniem, ba było nawet całkiem smaczne!

Jakoś żal mi było zjeść ten rabarbar, który rośnie na balkonie....fot. D.Szymborska



Odstresowanie było skuteczne, a co zrobię przed kolejnym tri startem to jeszcze nie wiem….

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa