17 maja 2015

Elemental Tri Series – OLSZTYN 2015 - relacja

Nie ogarnęłam kwestii zdjęcia przed starem w piance to mam takie już na mecie fot. T.


3.15 – nie zaśpię
3.30 – jeszcze budzik nie dzwoni
4.00 – nie zaspałam!
4.38 – już w aucie (śpię na fotelu pasażera)
7.12 – odbieram pakiet startowy w Olsztynie wieje, na niebie burzowe chmury, jestem ubrana w: trisuit, t-shirt, bluzę z kapturem, wiatrówkę, długie spodnie, skarpetki... jest mi zimno
8.37 – skręcony rower, zaprowadzony do strefy zmian, wszystko poukładane tak żeby jak najszybciej „się ogarnąć” po wyjściu z wody, coraz silniejszy wiatr, zimno
9.30 – odprawa – organizator szybko informuje, do której bojki płynąć
9.45 – jestem już w piance i klapkach, mam na głowie dwa czepki, trzęsę się z zimna i szczękam zębami
9.58 – wchodzimy po schodkach do wody, teraz to mogłabym nerkę oddać – czuję jakbym się zanurzyła w lodowej kąpieli
10.00 – fale mają 50cm wysokości, niby mam 170 wzrostu ale w wodzie jestem na płasko więc wydają mi się wysokie, START, płynę a bardziej się poruszam, na szczęście fale rzadko mnie zakrywają
10.05 -  już biegnę po piachu, zdejmuję pół pianki i biegnę po betonie (nie ma „dywanu”) nie wiem czy zęby szczękają mi z zimna czy dlatego, że tak się „odbijam” od podłoża



10.07 – ogarniam strefę zmian, niczego nie zapominam, biegnę do żółtej belki i ruszam rowerem
XXXX – troszkę tracę rachubę czasu, bardzo wieje, z naprzeciwka jadą dwa peletony, w drugim chłopak zalicza kraksę, przystaję żeby zobaczyć jak mogę pomóc, widzę nabiegającego ratownika medycznego, jadę dalej, jest zimno i tak wieje, że czuję jak mój rower przesuwa się w bok, na trasie nie ma oznaczeń kilometrów, jadę tak jak myślę, że powinnam
XXXX – po trzech nawrotkach i jednym rondku, podjeżdżam do strefy zmian, tym razem nie ma namalowanej belki jest za to gwiżdżący sędzia, udaje mi się zatrzymać w dobrym miejscu, powiesić rower, zmienić buty i zdjąć kask, w rękę ulubiony izotonik i nareszcie mogę biec
XXXX- na trasie biegowej nie ma oznaczeń kilometrów, nie wiem ile jeszcze mi brakuje do mety, biegnę szybko ale z małym zapasem żeby się nie okazało, że na metę będę wchodzić raźnym krokiem, słyszę jeszcze 200 metrów, długa a bardziej zakęty i wbiegam na metę
XXXX – z medalem na szyi proszę pozuję do zdjęcia, sesja zdjęciowa trwa 8 sekund bo tak mi zimno
XXXX – już przebrana siedzę nad pyszną zupą rybną i czekam na to kiedy będę mogła odebrać rzeczy ze strefy zmian i pojechać do domu

Trasa rowerowa - już koniec fot. T.

Wybiegam fot. T

MEEETA! będzie cieplej!!!! fot. T.



Taki dziś był ranek i przedpołudnie. Intensywne, stresujące a przede wszystkim zimne. Z zeszłego roku zapamiętałam świetną organizację imprezy, to tutaj debiutowałam (RELACJA), w tym roku przeszkadzał mi brak oznaczonych kilometrów. Bo o pogodę i fale to nie mogę przecież mieć do organizatorów pretensji. Chciałabym żeby przyszłoroczny start był na tej samej trasie, wtedy mogłabym porównać swoje wyniki.

Dzisiejszy medal fot. D.Szymborska



A teraz rozglądnę się za jakąś suplementacją….dystans krótki a głód duży, a zupę rybną dawno jadałam….

2 komentarze:

  1. Super relacja !! Oby więcej takich startów i postów :D Też mam zamiar wystartować kiedyś w triatlonie, powodzenia tak w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Powodzenia, triathlon jest cudowny, wymagający, męczący czasami ale ta radość mecie, warto :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa