10 maja 2015

Ekiden 2015 – nasza nowa, babska życiówka – relacja ze Sztafety Maratońskiej



W kolejności startowej, tym razem KGB w bluzeczkach Runspiration  fot. M.


Tym razem pobiegłyśmy na 3.42! Ha! O 6 minut lepiej niż rok temu. Girls Power. 8.45 zbiórka dla drużyny, ja byłam na 8.20, żeby zająć dobre miejsce, rozłożyć folię. Lało. Było ciemno i zimno. Brr. 8.30 odprawa dla kapitanów, 8.45 koniec odprawy i rozdawanie pałeczek. Super szybka rozgrzewka i start o 9. Do mnie należała pierwsza zmiana. 3 okrążenia, z tego jedno takie dziwne, a wszystko po to by przebiec 7.195. Strefa zmian – Sandra przejmuje pałeczkę. Chwilę później na trasie jest Kenijka. Organizator zmienia trasę bo okazuje się, że króciutki podbieg po trawie jest przyczyną wypadku, karetka zabiera biegaczkę, a reszta uczestników biega już po schodkach zamiast po trawie. Kolejna biegnie Kasieńka. Dziś mocno chora, ale solidna – jak powiedziała, że pobiegnie to pobiegnie. Daje z siebie wszystko, na trasę wyrusza Gabi. Wykręca życiowkę i przekazuje pałeczkę Adze, która cudownie wbiega na metę, gdy zegar pokazuje 3.42!

Tak to w skrócie wyglądało. Był deszcz/słońce/deszcz/chmury. Z tego słońce było przez moment. Ja tam nie narzekam, biegłam w deszczu, ale dzięki temu nie miałam problemu z płkami. Denerwująca była kałuża przy wbiegu do strefy zmian – przecież nie zwolnię, większość biegaczy kończyła bieg z mokrymi nogami! Jak udało im się ominąć kałuże na trasie tak tej, na końcu nie było jak.



Po 3.42 minutach poszłyśmy robić sobie wspólne zdjęcie, złożyć medale. To było naprawdę świetne przedpołudnie! 6 dziewczyn, które biegają z różnych powodów, stawiają sobie różne cele, razem ukończyło maraton.

Bardzo lubię ducha sztafety – owszem jest dreszczyk emocji i poczucie odpowiedzialności grupowej. Tym bardziej doceniam, że chora Kasieńka przyszła na bieg, Aga też do najzdrowszych nie należała. Na tym polega bieganie zespołowe – każda daje z siebie dużo, ale też dużo dostaje – doping, świetne towarzystwo, super rozmowy, świetny babski czas.

W tym roku również trzymałyśmy się zasady – jesteśmy razem, i żadna do żadnej nie ma pretensji o wynik. Pewno, że zawsze można szybciej ale dziś było jak było, jest nowa życiówka zespołowa i jest uśmiech 6 dziewczyn. To dużo jak na tak, krótki czas!

Dziewczyny zapowiadają, że pobiegną szybciej za rok…bo, że wystartujemy to jest pewne! KGB – Koleżeńska Grupa Biegowa to miejsce, gdzie każdy biega dla siebie (żeby schudnąć, żeby lepiej wyglądać, żeby wyjść z domu, żeby spotkać się ze znajomymi, żeby się nagadać, żeby się odstresować, żeby….) ale też dla innych.

Dziękuję Gabi za muffinki i wino (to jest na wieczór), Tosi za herbatę i błyszczyk (zaraz sobie ją zaparzę, a błyszczyk zostawiam na specjalną okazję). A wszystkim dziękuję za doping, organizatorom za profesjonalne przygotowanie imprezy, wolontariuszom za obecność, co w taką pogodę było zdecydowanie trudniejsze niż bieganie.

Chciałabym po każdym biegu czuć się tak pozytywnie naładowana dobrymi emocjami. Niech mi ktoś powie, że dziewczyny nie umieją współpracować i dobrze się bawić tylko w swoim towarzystwie. Potrafią!


Taka jestem zadowolona ze sztafety, że nawet jakoś mi już przeszedł smutek z powodu odwołanego pikniku urodzinowego – będzie kiedy indziej i pewno będzie fajnie!

A tutaj foto relacja:


Zmoknięta ale zadowolona fot. G.


Druga zmiana fot. D.Szymborska

Strefa zmian fot. D.Szymborska

Strefa zmian fot. D.Szymborska

Czwarta na mecie fot. D.Szymborska

Strefa zmian fot. D.Szymborska

Trzecia na mecie fot. D.Szymborska

Piąta (z życiówką) na mecie fot. D.Szymborska

3.42 i Aga wbiega na metę fot. D.Szymborska

Imię i nazwa drużyny zobowiązuje! Dzięki dziewczyny za super bieg a Runspiration za koszulki fot. M

Będzie na Insta fot. M


Dziękuję Runspiration za śliczne bluzeczki biegowe, sprawdzają się w deszczu i słońcu (przez chwilę). Dzięki nim byłyśmy rozpoznawalne na trasie, miałyśmy lepszy doping, i łatwiej było nam siebie wypatrzyć w strefie zmian. To chyba jeden z nielicznych momentów, gdzie dziewczynom nie przeszkadza to, że są ubrane identycznie....

4 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa