13 maja 2015

Nieszczęśliwi maratończycy i smutni triathloniści? Czyli o książce „Szczęśliwi biegają ULTRA”


Magdalena Ostrowska – Dołęgowska razem ze swoim mężem Krzysztofem napisała książkę o…no właśnie, nie jest to tylko tytułowe szczęście związane z przebiegnięciem 100K to opowieść o ich życiu, pasjach i cenie jaką się płaci za taki, a nie inny wybór w życiu.

Nie ma stabilizacji finansowej, nie ma oszczędności, jest pomoc finansowa od rodziców, jak piszą Dołęgowscy nie ma „domu i kredytu”, za to są starty, pasja, treningi i wolność i od niedawna pies.

Ultrasi opowiadają o tym co ich zachwyca, co daje szczęście, bez czego nie wyobrażają sobie życia – tym czymś jest bieganie ultra dystansów (czyli tych dłuższych od maratonu) i udział w rajdach przygodowych.

Rozumiem ich pasję, każdy czegoś innego potrzebuje do szczęścia, mi wystarczy dystans maratoński, tyle, że przed tym zamierzam jeszcze trochę popływać i popedałować na rowerze.


Dla nich fascynujące są góry, tu też bliski jest mi zachwyt na widokami, przyrodą i szacunek do skał i zmiennej górskiej pogody. Oni mają przebiegnięte, to co,  ja przeszłam jeszcze będąc w liceum, na studiach – zdobywając odznaki GOT i PTTK.

Dołęgowscy świetnie opisują atmosferę biegów górskich. Pamiętam miny, zachowanie zawodników, którzy kończyli ultra dystanse w Krynicy w czasie Festiwalu Biegów. To były właśnie takie osoby, wysportowane, zacięte, często zamknięte w sobie, zdesperowane by ze swojego organizmu wydusić każdy kolejny krok. Wreszcie były to osoby pełne szczęścia i bólu w momencie przekraczania linii mety.

Z całej książki najbardziej interesujący fragment (spory) dotyczy rajdów przygodowych. Te wielogodzinne, ba wielodniowe rajdy, ich ukończenie gdzie jeszcze trzeba wszystko robić w oparciu o mapę i kompas – to jest coś co wzbudza mój wielki szacunek, nie żebym odejmowała coś tym co biegną 200km po górach, ale ci co jeszcze pływają, kajakują, wspinają się, rowerują i biegną też przez kilka dni prawie bez snu – to jest dopiero przygoda przez duże „P”.

Myślę, że książka przyda się tym, którzy przebiegli maraton i zastanawiają się co dalej? Można pobiec dalej….można zacząć triathlonować, a można zostać przy dystansie pięciu czy dziesięciu kilometrów i też być szczęśliwym.


„Szczęśliwi biegają ULTRA”, Magdalena Ostrowska – Dołęgowska, Krzysztof Dołęgowski, Łódź 2015, Wydawnictwo Galaktyka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa