22 maja 2015

Magia lokalnych zawodów

Numer startowy na plecach i można ruszać na 12.5km trasę czasówki fot. D.Szymborska


Pewno, że wielkie imprezy sportowe są super. Nigdzie nie widziałam tylu kibiców w czasie maratonu jak w Berlinie, nigdzie nie czułam się tak wyjątkowa jak na mecie Herbalife Triathlon Gdynia, ale….to są takie wyjątkowe chwile, które zdarzają się kilka razy w roku. Dużo częściej można się świetnie bawić, intensywnie rywalizować a wszystko w lokalnych zawodach.

Lokalne, małe, osiedlowe to wcale nie oznacza, że na odwal, na łapu capu i nieprofesjonalnie. Lokalne znaczy się małe, kameralne, cała reszta jest bez zmian – rywalizacja, walka do ostatnich metrów, profesjonalne sędziowanie, opieka medyczna….

W tym sezonie triathlonowym staruję w lokalnych zawodach pływackich – takich osiedlowych, na których adrenalina skacze jakby to były Igrzyska Olimpijskie, zawodnicy przejęci, sędziowie skoncentrowani, wyniki najlepsze jak się da niezależnie od tego czy to kategoria wiekowa +6 czy +70!

Wczoraj wzięłam udział w jeździe indywidualnej na czas. Ruch zamknięty (nie licząc dwóch ciężarówek i traktora, których kierowcy zdawali się nie zauważać rozpędzonych kolarzy), trasa zmierzona, profesjonalny pomiar czasu, zegar na starcie, sędziowie, konferansjer, opieka medyczna, świetna atmosfera i przemili ludzie w biurze zawodów. A to wszystko dla 39 zawodników. W ramach projektu aktywizacji kolarek miałam zniżkę, zapłaciłam o 10PLN mniej niż chłopaki w dniu zapisów.


Selfie w drodze powrotnej z zawodów 


Czwartki kolarskie – jak dla mnie profesjonalna, lokalna impreza, super okazja by uczyć się jeździć. To był czas by posłuchać rad zawodowców, teraz pozostaje je tylko wdrażać w życie!

Oczywiście można dyskutować jaki sens ma organizowanie imprezy kolarskiej w środku tygodnia o godzinie 17….jak widać dla prawie czterdziestu osób MA! Do tego z 10 osób zaangażowanych w obsługę (biuro, sędziowanie, tak zwana obsłucha techniczna, ambulans), byli też kibice, fotograf. A przede wszystkim kolarze. Od profesjonalistów, którzy przed startem dogrzewali się na rozstawionym obok auta trenażerze, przez amatorów po super areo ubranych zawodników na rowerach czasowych. Dla każdego coś miłego!

Lokalnie nie udało mi się tylko znaleźć dobrze zorganizowanych zawodów biegowych, bo wtorki biegowe okazały się być źle zorganizowaną imprezą, na szczęście mam cykl imprez pływackich a Czwartki Kolarskie będą od sierpnia znów organizowane na Mokotowie!





10 komentarzy:

  1. Świetna sprawa takie zawody :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, można się bardzo dużo nauczyć, pościgać albo zrobić dobry trening :) a zabawa zawsze świetna :)

      Usuń
  2. Ja też lubie lokalne zawody :) to zawsze wielka frajda

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawody sportowe w lokalnej społeczności są świetnym sposobem na aktywne spędzenie czasu, a w dodatku można nawiązać świetne znajomości z osobami o podobnych zainteresowaniach :)

    ______________________
    (nie)PEŁNOSPRAWNY o sporcie i życiu
    http://niepelnosprawny94.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz :)

      linki, reklamy zamieszczane w komentarzach kasuję.

      pozdrawiam

      Usuń
  5. W takich imprezach też można pobijać życiowe rekordy. Dla niektórych ważne są starty w dużych grupach, dla innych spokój i mniejszy tłok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, zawsze można się ścigać :)

      Usuń
  6. naprawdę fajna rzecz takie zawody ;-)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa