7 maja 2015

Biegaczu zmień trasę i upiecz ciasteczko!

To wewnętrzny głos mówi - biegnij jak zawsze, ale nie zawsze trzeba go słuchać fot. D.Szymborska


Czytałam kiedyś poradnik dla biegaczy w którym było napisane żeby nie biegać zawsze tą samą trasą. Argumenty przeciw znanej drodze były takie: rutyna, zamulanie nóg, brak rozwoju. Książkę miałam w rękach dawno.

Dziś zaspałam na poranne bieganie w lesie – cóż jak się późno kładzie spać to taki efekt, zatem z braku lasu została ścieżka pod domem. Do tego przypętał się ból kolana. Zamiast w prawo pobiegłam w lewo.

Trudno o prostsze urozmaicenie treningu! Zapomniałam o pobolewającym kolanie, czułam się jakbym biegała w nowym miejscu. Co za widoki! Zupełnie inna trasa. A wystarczyło pobiec „pod prąd” w stosunku do tego co biegam normalnie.

Kto uważa, że to śmieszna rada, może już dziś wieczorem wyjść na swoje „normalne” bieganie, tylko MUSI wystartować w przeciwnym kierunku niż zawsze. Gwarantuję dużo większą radość z treningu, uśmiech i zupełnie nowe widoki!


Jak się biega samemu to takie zdjęcia się robi.... 
Wystarczy się odwrócić by się zachwycić nieznanym....fot. D.Szymborska


Znana trasa przydaje się do robienia rytmów – mamy wszystko pomierzone i pamiętamy, że „od tej latarni do znaku drogowego jest 100m, a od bramy do zakrętu 75” itp. A reszta staje się straszną rutyną.

Takie truchtanie zawsze tego samego prowadzi do zmęczenie, znudzenia i zabiera radość treningu. Niestety o tym się zapomina. Potem człowiek wychodzi na trening i powtarza, jak konik swoją trasę – od – do.

A ciasteczko w ramach nagrody każdemu się przyda. Przepis Mariety Mareckiej, która uczyła nas jak piec w czasie warsztatów – Śliwka Kalifornijska w wiosennym menu.

W miarę dietetyczne ciacho z niedietetycznymi lodami i musem fot. D.Szymborska



Składniki:


·      ½ szklanki płatków owsianych,
·      ½ szklanki płatków jęczmiennych,
·      ½ szklanki płatków żytnich,
·      ½ szklanki płatków pszennych pełnoziarnistych,
·      1 łyżka siemienia lnianego,
·      1 łyżeczka pasty z wanilii,
·      1 łyżeczka cynamonu,
·      ½ łyżeczki sody,
·      suszone śliwki kalifornijskie – 20 sztuk,
·      1 szklanka wody,
·      1 łyżka masła,
·      4 łyżki miodu,
·      75g obranych migdałów.

Przygotowanie:

Płatki zmiksować, śliwki zalać wodą aż zmiękną – wodę zachować. Zmiksować płatki, migdały, siemię, sodę, cynamon, miód. W garnku podgrzać wodę ze śliwek, dodać masła, następnie wlać do masy płatkowej, wymieszać. Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wyłożyć blachę do pieczenia pergaminem, uformować ciasteczka i piec około 10 minut, obrócić i piec z drugiej strony przez kolejne 4 minuty. Można podawać z domowymi lodami bananowymi i musem czekoladowym, ale wtedy robi się dużo mniej dietetycznie!






5 komentarzy:

  1. Ojej to ciacho wygląda mega apetycznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście nie lubie biegać... Ale ciasteczko z chęcią zrobię :)))
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie :) :*
    http://zdrowanacodzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz. Jednocześnie bardzo proszę by komentarzom nie towarzyszyły linki i reklamy.

      Usuń
  3. Jakoś nie jaram nie ten deser, niestety :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa