9 czerwca 2015

Kiedy trenować? Jak się ma czas!

Pogoda śliczna, ale trochę za lekko się ubrałam, bo upału to nie ma....fot.T.


Za treningiem porannym przemawia…., trening wieczorny pomaga w….., najlepiej trenować od 14 do 17 – to potwierdzone naukowo najbardziej „wydajne” godziny. Oj ile można się naczytać kiedy warto wyjść na trening. Nie uważam, że „amerykańscy naukowcy” się mylili, pewno w ciągu tych 3 godzin organizm ludzki ma bardzo dużą wydajność, tyle, że nie każdy ma czas w środku dnia, by wszystko rzucić i trenować.

Zanim zaczęłam uprawiać triathlon uważałam, że nie jestem w stanie trenować wieczorem, bo jestem zmęczona, bo nie mam siły. Niby nic się nie zmieniło, dalej wieczorem chce mi się spać, ba nawet jestem padnięta…..tyle, że w tak zwanym między czasie robię trening na basenie albo na rowerze (krótka praca nad kadencją).

Wiele osób (ja czasem się też do nich zaliczam), jak ma dużo czasu to nie jest w stanie znaleźć czasu na nic. Na szczęście takie sytuacje bardzo rzadko się zdarzają, z reguły czasu jest zbyt mało, a treningi udaje się dopasować w zależności od trybu życia/pracy. Oczywiście można się wymawiać, a to zmianowym trybem pracy, delegacjami, trójką dzieci czy nadmiarem pracy, tylko takie wymówki do niczego nie prowadzą. Trening nie zrobiony nie pomoże nam w osiągnięciu celu sportowego, niezależnie od tego czy jest nim maraton czy bieg na pięć kilometrów.

Kilka podpowiedzi kiedy TEŻ można trenować:


Mój ulubiony 50m basen fot. D.Szymborska


Pływanie (treningi krótkie, systematyczne i częste):

·      6 rano – pływanie gdy na basenie odbywają się zajęcia sekcji i klubów sportowych jest bardzo motywujące – przecież nie będziemy się obijać gdy tacy zawodnicy pływają na torach obok,
·      Przerwa obiadowa – pływalni jest całkiem sporo, trzeba poszukać takiej w okolicach pracy, 40 minut pływania – reszta na przebranie/umycie i dojście i wracamy do pracy, jeżeli zamierzamy trenować w czasie przerwy obiadowej to musimy pamiętać o jedzeniu – kanapki, bento czy inna przekąska to konieczność,
·      Baseny hotelowe – często przypominają większą wannę, ale bywają też takie, w których zrobienie treningu jest olbrzymią przyjemnością – delegacja, wyjazd, wakacje wcale nie oznacza rezygnowania z treningów pływackich
·      Wieczór – do pracy z torbą z rzeczami na basen, potem pływanie i kolacja w domu.

Rower (trenażer i „zwykły”):

·      Przed pracą – poranki na rowerze są super. Mały ruch pozwala zrobić porządny trening! Jak pada to nie ma wymówek, można pojeździć na trenażerze – pod warunkiem, że albo jest cichy albo stoi w takim miejscu by nie budzić „szumem” innych domowników!
·      Dojazd do pracy – pod warunkiem, że jest gdzie się umyć, nie ma sensu wlec się 15 na godzinę na rowerze po to by się „nie spocić” i potem wlec się tak samo z pracy do domu – bo przecież jedziemy w „wyjściowych, służbowych” ciuchach. Takie przejażdżki są dobre dla zdrowia ale nie można ich zaliczyć jako treningu! Nie chodzi o to by ścigać się z ciężarówkami i tramwajami ale żeby jechać dobrym tempem.

·      Wieczór – teraz coraz dłużej jest jasno więc można bezpiecznie jeździć na dworze, choć ciemności nie powinny nam przeszkadzać gdy jeździmy w domu na trenażerze, można wtedy nadrobić zaległości w oglądaniu seriali.


Startowanie w zawodach biegowych nie musi zabierać całego weekendu, zdarzają się imprezy organizowane w środku tygodnia - On The Run, GP Żoliborza fot. T.

Bieganie:

·      Rano – świt w lesie, czy pomiędzy osiedlowymi blokami jest podobnie urokliwy! Trening z rana jak śmietana – zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%, energia na cały dzień – choć wstanie z łóżka bywa naprawdę ciężkie.
·      Do pracy – tak samo jak w przypadku roweru, jeżeli mamy gdzie się umyć i trzymać ciuchy na zmianę to pewno, że warto biec, i zrobimy dwa treningi, bo przecież jakoś trzeba wrócić do domu!
·      Przerwa obiadowa – znów kwestia prysznica jest najważniejsza, czasem warto się przemóc i pobiegać po bieżni na siłowni i nie martwić się o to gdzie będzie można się umyć po treningu,
·      Wieczór – są tacy, którzy nie zasną jak nie pobiegają, niektórym wieczorny trening potrzebny jest bardziej niż kolacja!

Pływanie, jazda na rowerze, bieganie – można uprawiać o każdej porze dnia, wygląda na to, że dostęp do łazienki i czystych ciuchów jest jedyną rzeczą, która może utrudniać odbycie treningu – cała reszta to znajdowanie wymówek i kombinowanie. Tylko po co? Przecież jeżeli coś trenujemy to dla siebie, nie dla innych!













6 komentarzy:

  1. tak na prawdę zawsze znajdziemy czas żeby potrenować. trzeba tylko chcieć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, choć czasem w danym momencie wydaje się to...bardzo trudne :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z tym, że im więcej zajęc tym łatwiej znaleźć czas na trening, jak mam za dużo czasu to leniwa die robie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno, bo jak się nie ma dużo zajęć to ma się czas na wszystko i potem jest już noc...i nic nie zrobiliśmy...

      Usuń
  3. Ja uwielbiam trenowac wieczorem, kiedy wiem, że już nie muszę się niczym martwić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy mas "swoje" ulubione godziny....tylko nie zawsze akurat są wolne :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa