28 czerwca 2015

Susz Triathlon Sprint 2015 – relacja i FOTO

Nie biegłam w klapkach, ale szybko zdjęłam buty, bo żwirek w nich spowodował trochę szkód fot. T.


Żeby nie było, że się użalam, życiówkę poprawiłam o 5 minut, co przy takim krótkim dystansie jest sukcesem. Chciałam dużo więcej urwać, wiem nad czym będę pracować przed kolejnymi zawodami, ale cieszę, że zimowe i wiosenne treningi przynoszą efekty, choć wiadomo, że wraz z rosnącą ilością startów tri rośnie też apetyt na coraz lepsze czasy….

Wyszło na to, że nie byłam przygotowana na takiego kopniaka w ucho, że do teraz mnie boli. Na szczęście na uderzenie w twarz byłam gotowa i moje okularki z „liquid silicone” jak to nazywa Arena zdały egzamin – mam oczy na właściwym miejscu!

Taki to był początek, potem nie było łatwiej. Do strefy zmian wiodły, przykryte zielonym dywanem…schody! W miarę szybko ogarnęłam zmianę z wersji pływackiej na rowerową i pognałam.

Na rowerze dopadła mnie alergia, co utrudniało jazdę. Na szczęście nie na tyle, żeby choć trochę nie powyprzedzać.

Nie mogłam się doczekać biegu. Szczęśliwie zawiesiłam rower, zmieniłam buty, pamiętałam o czapce i w końcu mogłam się wykazać. Dużo osób wyprzedziłam, niestety strat z pływania i niezbyt szybkiego roweru nie nadrobiłam. Analizując wyniki wychodzi, że gdyby tak szybko zachowywała się w wodzie i na dwóch kółkach co na swoich nogach to mogę myśleć o większych sukcesach! Zatem jutro wolne, a od wtorku trening!

Teraz o samych zawodach, najpierw dobre rzeczy:


·      Prawie punktualny start,
·      Dywan z wody do strefy zmian,
·      Oznaczenia co 5K na rowerze i co 1K na biegu,
·      Dużo bufetów, świetnie obsługiwanych – do wyboru woda, izotonik, gąbki, były też owoce,
·      Super doping zarówno w czasie jazdy jak i biegania,
·      Piękny czerwony dywan na mecie,
·      Strefa dla zawodników – jedzenie, napoje, w tym energetyczne,
·      Piękny medal dedykowany do tych zawodów,
·      Dostęp do ciepłego prysznicu.

A teraz złe rzeczy:

·      Start z pomostu, a dokładnie w wersji OPEN start z trzymania się pomostu – koszmar, prawie pięćset ludzi próbowało się trzymać listewki, wpychając siebie pod pomost, powodując dużo zamieszania przy starcie,
·      Wybieg z wody do strefy zmian po schodach, taki sam zbieg po rowerze,
·      Bardzo gęste alejki w strefie zmian – było ciasno.


Nie ma to tamto, plusów DUŻO więcej! I co? Chyba wracam za rok urywać kolejne 5 minut! Łatwo nie będzie ale mam duży niedosyt i chcę się poprawić!

Jestem w żółtym czepku fot. T.

Sport nas w wodzie było fot. T.

Oj bardzo nie mogłam się doczekać aż z wody wybiegnę...fot. T.

Strefa zmian fot. T.

Wśród ludności autochtonicznej w Suszu fot. T.

Zakrętów było sporo a kostki brukowej masę fot. T.

Się wbiega na metę, się cieszy fot. T.


10 komentarzy:

  1. Wielkie gratulacje. ��������

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki:) choć jak się domyślasz miało być dużo lepiej :) ot nie zawsze jest "ten dzień".....teraz mogę się zająć trenowaniem by "się poprawić" w kolejnym starcie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to "Na rowerze dopadła mnie alergia, co utrudniało jazdę."? Co oznacza alergia na rowerze? Później odpuściła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to oznacza, że w Suszu są pyłki, których już nie ma w Warszawie, na które jestem uczulona :( alergia na rowerze oznacza to, że ciężko jechać na 100% :( a później, tak było trochę lepiej bo "ładnie" pobiegłam! :) nie wiem czy za bardzo to wyjaśniłam, bo jeszcze we mnie dużo emocji związanych z tym startem.....

      Usuń
    2. Szczerze mówiącm nie zrozumiałem ale nie chcę dociekać bardziej żeby nie wyjść na czepliwego.

      Usuń
    3. ja za bardzo nie wiem, jak to lepiej wyjaśnić :( alergia na rowerze, w moim przypadku oznacza, że leci z nosa katar, oczy łzawią i puchną - bynajmniej to nie ułatwia jazdy!

      Usuń
  4. Gratuluję zawodów. Ja nie potrafię sobie wyobrazić zmiany stacji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strefy zmian to chyba z tego wszystkiego najprostsza sprawa - można sobie w dużym pokoju poćwiczyć jak najszybciej się przebierać :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa