17 czerwca 2015

Ultranastawienie – recenzja książki

Bo zawsze jest pod górkę...ale to od nas zależy czy będziemy mieli siłę zachwycać się widokiem ze szczytu? fot. D.Szymborska


Już tyle książek o ultramaratonach przeczytałam, że aż wstyd, że więcej niż 42 km na raz nie przebiegłam. Cóż zostawię sobie ten dystans maratoński, tyle, że niech będzie po pływaniu i rowerze…..

Nowa książka kolejnego miłośnika rajdów przygodowych (o szczęśliwych co biegają ultra pisałam TUTAJ), tym razem wesoły Amerykanin opowiada o tym jak wygrywa w zawodach, które wymagają siły ciała i umysłu.

Nie przepadam za książkami, które mają motywować – że niby przeczytam kilka zdań i nagle się zmienię…Ja raczej nie. Choć wiem, że czasem jedna książka może zmienić życie….w każdym razie Travis Macy jest dobry w tym jak opowiada o swoich zmaganiach. Ciężko nie polubić tego wesołego chłopaka, nauczyciela, tatę dwójki dzieci. Zawsze stara się znaleźć coś dobrego w nawet najgorszej sytuacji, walczy do końca, nigdy nie odpuszcza i pomimo morderczych treningów wciąż czerpie radość z tego co robi.

Myślę, że ta książka przyda się tak samo komuś, kto „kwęka” przed wyjściem na trzydziestominutowy trening, jak zmęczonemu przygotowaniami do Ironmana zawodnikowi. Bez motywacji ani jedna ani druga osoba nie poćwiczy solidnie!


Kilka tygodni sporo znajomych biegało po Bieszczadach, część z nich w Rzeźniku – czyli ultramaratonie górskim, który biega się parami, część w biegu górskim Rzeźniczek – młodszym braciszku prawdziwego ultrasa. W poniedziałek słuchałam opowieści, dowiedziałam się, że można się nie odzywać do partnera biegowego przez pięćdziesiąt kilometrów, można płakać na mecie, opowiedzieć swoje życie w ciągu trzech podbiegów, znienawidzić banany….każda opowieść była inna, we wszystkich był ból, czasem dużo odcisków, ale niezależnie od tego jak ciężko było, wszyscy analizowali co mogą zmienić, co usprawnić, jak się lepiej przygotować, bo….za rok też chcą pobiec. Ot taka magia gór i biegów ultra.

Travis Macy świetnie się bawi w swoim życiu, nie narzeka i biegnie/płynie/idzie/jedzie zawsze do przodu!

Ci, którzy dużo trenują między wierszami książki tego szalonego amerykańskiego chłopaka znajdą informacje o tym jak mordercze są jego treningi. Ci którzy dopiero zaczynają się ruszać nabiorą chęci by osiągnąć więcej – bo przecież to takie proste. Cóż proste to nie jest, bo Travis ma wielki talent, wsparcie znanych marek, rodziny i bardzo dużo szczęścia. A jak jest z nami? Cóż trzeba się przekonać…inaczej tego się nie da sprawdzić!


Ultranastawienie, Travis Macy, John Hanc, Wydawnictwo JK, Łódź 2013

2 komentarze:

  1. Rozumiem, że to ma być recenzja? Ale czego? Chyba nie książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pytanie, już na nie odpowiadam.
      Tak, to jest recenzja książki – tak jak w tytule posta. Wychodzę z założenia, że można albo streszczać co ktoś napisał albo opowiedzieć dlaczego warto lub nie po jakąś lekturę sięgnąć.
      Pozdrawiam serdecznie
      Dota

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa