11 czerwca 2015

Nie chowam głowy w piasek – strusina na talerzu

Na pierwszym planie strusina fot. D.Szymborska


Dawno, dawno temu, na wsi w Kraju Basków, Xabi zorganizował dużą kolację, przyszli jego wszyscy znajomi, najpierw poszliśmy na spacer, za ogrodzeniem brykały sobie małe owieczki. Były takie rozkoszne, można było je karmić trawą, głaskać. W czasie kolacji byłam jedyną osobą, która nie jadła jagnięciny.

W Ogrodzieńcu razem z innymi blogerami odwiedziliśmy farmę strusi. Nie polubiłam dużych ptaków. Na warsztatach pod okiem Oliwii Bernady z restauracji w Hotelu Poziom511 uczyłam się przygotowywać gulasz ze strusiny.


Strusina - propozycja podania z czarną fasolą i świeżymi ziołami fot. D.Szymborska

Mięso duszone w czerwonym winie fot. D.Szymborska


Mięso ze strusia jest mięsem czerwonym, gulasz…no cóż wolę ten z wołowiny. Kilogram mięsa gulaszowego z tego dużego ptaka kosztuje około 30 złotych (jest to cena dla restauracji), oczywiście mięso na steki jest dużo droższe.

Gulasz ze strusia podany z czarną fasolą, posypany świeżymi ziołami stanowi ciekawostkę kulinarną. Ja jednak pozostanę przy zjadaniu mniejszych ptaków.


By przygotować gulasz trzeba najpierw mięso usmażyć na maśle, dodać cebulę i czerwone wino, dusić odpowiednio długo aż mięso będzie miękkie. Jest to o tyle skomplikowane zadanie, że mięso gulaszowe jest mieszanką i niektóre kawałki „dochodzą”  szybciej inne wolniej.

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa