6 czerwca 2015

Wody otwarte – rozpoczęcie sezonu

Kiedyś i dziś kobiety zakrywały się na plaży od stóp do kostek, chroniły się przed słońcem przy użyciu parasolek, obecnie używają bojek....fot. J.


Niektórzy to już od dawna wbiegają do jeziorka Czerniakowskiego, ja za tym „akwenem wodnym” jakoś nie przepadam. Nie żebym uwielbiała Zegrze z jego rdzawą wodą i imprezowymi letnikami na plaży. Jednak wolę wycieczkę pod Warszawę niż widok na wysokie kominy.

Dodatkowo treningi w Zegrzu to takie jednodniowe wakacje. Trzeba się rano spakować, wiadomo: kocyk, ręczniki, olejki do opalania, woda mineralna, bojka, pianka…. Potem cyrk z parkowaniem, im później się przyjedzie tym większy problem ze znalezieniem miejsca. Wreszcie poszukiwanie skrawka piasku lub trawy, gdzie można kocyk rozłożyć.

A potem to już jest tylko ciekawiej. Wiadomo taki „nurek” to wzbudza zainteresowanie, można nawet oderwać wzrok z kiełbaski na podręcznym grillu, żeby sobie na takie „zjawisko” popatrzeć.

Jak już się człowiek wbije w piankę, ubierze dwa czepki – tak, tak ja wciąż marznę w głowę to jeszcze można niczym w słonecznym patrolu pomknąć z boją do wody.


Dla każdego jest jakaś atrakcja na plaży - Zegrze 2015 fot. J.


Niestety nie ma jeszcze wytyczonego kąpieliska, nie ma  ratowników więc pozostaje bardzo ostrożne wchodzenie do wody, rozglądanie się czy nie ma jakiś śmieci, które mogą pociąć nogi. Przy brzegu masę ślimaków i liści, sporo ryb. Czyli wolę trzymać się myślenia – są organizmy żywe woda jest czysta. Oczywiście od razu przypomina mi się kreskówka – The Simpsons, tam też były ryby w jeziorze, tyle, że miały trzy głowy…

Pływanie – cóż to bardziej rozpływanie, rekonesans i oswajanie się z wodą otwartą. Tak jak basen, jego przewidywalność i kafelkowość pozwala robić treningi bez najmniejszego problemu tak pływanie w jeziorze zawsze jest dla mnie wyzwaniem.

Tym razem fal prawie nie było, no czasem jak je motorówka zrobiła. Pływanie sprawiało frajdę, choć jak dla mnie to woda wciąż zimna.

To co lubię w treningach nad Zegrzem to ich wakacyjność, owszem oznacza to wydawanie pieniędzy na głupoty w stylu lodowy hokej na specjalnym automacie, wypożyczenie roweru wodnego czy wreszcie obiad w smażalni.

Wakacje rządzą się swoimi prawami, nawet takie jedno dniowe, ba półdniowe. Najpierw krótki trening, potem rower wodny czyli opalanie na wodzie, i zastanawianie się jak można w „takiej” wodzie było pływać, potem automaty wreszcie ryba smażona.

Śmichy chichy ale nad Zegrzem jest miejsce, które pomimo dziwnego wyglądu serwuje naprawdę dobre ryby. Do tego nie są to mrożone filety tylko przywożone w świeże, w lodzie ryby.

Jadłam okonia, a bardziej okońki bo tak podają tutaj rybę – smażone malutkie kawałki do tego „zestaw surówek”. Nie wiem czy to były takie „z wiadra” czy nie, ale wszystko tak super smakowało! W smażalni – Barka – nie pachnie rybą, jest za to wakacyjny sposób komunikacji – radiowęzeł i komendy – 63 do odbioru, potem tupot nóg po schodach i radość z obiadu!

I co? Pół dnia minęło, żeby się popluskać w jeziorze, za to jak przyjemnie, jak można odpocząć!

Pyszny okoń z surówkami, frytek nie zamawiałam a "ryba" była wyborna fot. D.Szymborska


A wokół dym grillowy. Jeszcze nie ma wydzielonego kąpieliska ani plaży to wszędzie można taki malutki grillik rozstawić. W sieci od pewnego czasu przepisy grillowe są wszędzie promowane. Jak zobaczyłam te nowoczesne ogniska rozstawione co trzy metry, to zafascynowanie dymem, kiełbasą i chlebem, to zrozumiałam – reklamy, przepisy, konkursy grillowe to wszystko ma sens bo „cała Polska” grilluje! Te czerwone (już po piwie – nie jednym) twarze zajęte chuchaniem na węgiel drzewny albo brykiety…

Mało? Grill, grillem ale zgromadzenie na żuli na metr kwadratowy na takiej plaży jest tak olbrzymie, że chyba wszyscy z tej Warszawki tutaj przyjechali, żeby grillonąć i pannę brązową, jeziorną wodą ochlapać. Będzie pisk a potem kiełbaska z grilla…a Panna to w całym makeupie na tą plażę idzie, niesie torby chipsów a potem ukochany przerabia puszkę po piwie na popielniczkę….


A potem każdy czy grillujący czy pływający w jeziorze wraca zmęczony słońcem do domu. Wakacje, wakacje….nawet te półdniowe są CUDOWNE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa