24 czerwca 2015

On The Run po raz szósty – magia biegania z koleżankami

Babski team - KGB - w różnych składach, ze zmian, to nie biega z nami już Asia reszta wciąż uśmiechnięta i robimy wciąż zdjęcia po ciemku,
wiedząc, że nie wyjdą ale chcąc mieć pamiątkę


Od pół roku, co miesiąc biegam po ciemku. Jak ten czas leci! Wczoraj start o 23. Normalnie to już zęby mam umyte o tej porze….

Stałyśmy na linii startu i mówimy, że to już trochę nudne się robi. K. i A. i ja. Po czym zaczyna się odliczanie, ruszamy. Ale tłok. Do tego w tej edycji było jakoś ciemno. Więc w tym tłoku po szutrze, z przeszkodami w postaci dziwnie i rzadko ustawionych reflektorów biegniemy sobie. Tempo – cóż takie jak tłum pozwala. Znów troszkę się zagadałyśmy przed startem i nie przeszłyśmy wystarczająco do przodu. Wiedziałyśmy, że nie będziemy się ścigać to po co komu drogę tarasować. Reszta myślała inaczej, i przez 5 kilometrów wyprzedzałyśmy. Ale co najważniejsze tylko momentami było to uciążliwe – tylko wtedy gdy biegły inne zorganizowane grupki biegaczy, wymijałyśmy i truchtałyśmy dalej. Piszę wszystko w liczbie mnogiej, bo On The Run to już u nas zwyczajowo koleżeński bieg.

Tym razem plotkowałyśmy 26 minut. O życiu, wakacjach, nowych ciuchach, jedzeniu – wszystko to co można sobie opowiedzieć w kawiarni, wiedząc, że osoby obok słuchają…można też zrobić w czasie biegu.


Z każdym kilometrem było przyjemniej, w międzyczasie jedna z nas stwierdziła, że biegniemy za szybko, to reszta – ku dużemu zdziwieniu obok biegnących – stwierdziła, że nie ma problemu zwalniamy, bo przecież nie urwiemy rozmowy, ot tak sobie dlatego tylko, że którejś z nas biegnie się za szybko.

Na metę wbiegłyśmy razem i….rozbiegłyśmy się, bo każda miała już inne sprawy.

Do domu wróciłam bardzo zadowolona, bo gdyby nie ten wieczorny bieg, ba jak dla mnie to nawet nocny to bym się z koleżankami nie zobaczyła, nie nagadała i nie była taka wesoła.

Dobra energia, miłe towarzystwo i nic nie przeszkadza, nawet taka późna pora. Swoją drogą zerknęłam na wcześniejsze relacje, jakoś tak wychodzi, że jeszcze nigdy się w tym biegu nie ścigałam, czas słabiutkie, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Coś za coś. Czasem dobrze jest wybrać koleżeńskie spotkanie zamiast gonienia.


Nie żebym się zastanawiała nad tematami na siódmy bieg, ale myślę, że znów będzie fajnie! A znajomych przybywa, część nawet po ciemku mnie rozpoznała, albo, co bardziej prawdopodobne usłyszała….. miło wiedzieć, że nie tylko ja i moje koleżanki byłyśmy takie niewyspane rano….

Dzięki dziewczyny, za jak zawsze super bieg!

3 komentarze:

  1. Jejku, 5km w 26 minut i jeszcze siły na rozmowę - marzenie! ja wykręcam ok 32-33 minuty i brakuje mi tchu na rozmowy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my to mamy siłę na rozmowę prawie zawsze, choć poniżej 23 minut/5K to raczej urywane zdania.... :)

      biegamy też czasem na Twoje czasy, więc do zobaczenia i zagadania przy okazji jakiś zawodów :)

      Usuń
  2. Bieg o 23? Chyba zasnęłabym w połowie.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa