16 czerwca 2015

Z czym na szosę?

Zestaw szosowy fot. D.Szymborska


W sobotę kolejne (bo już trzecie) zawody kolarskie w moim życiu. Tym razem start wspólny a nie żadna jazda na czas. Dobra (dla mnie) wiadomość jest taka, że nie będzie stresu jak zjechać z podjazdu (Łużyckie Ściganie) albo jak ruszyć przy barierce (Kolarskie wtorki), zła (dla mnie) wiadomość jest taka, że będzie kilkaset ludzi a jak łatwo się domyślić w przypadku zawodów kolarskich te kilkaset osób będzie na rowerach czyli….będzie tłok i duuuużo zamieszania. Nic to, będzie jak będzie, dla mnie największą wartością startu w takich zawodach jest, to, że mogę jeździć w bezpiecznym środowisku (no dobra te dwie i półsetki kolarzy to też jest wyzwanie, ale wciąż mniejsze niż tiry i szaleni kierowcy), bo ruch będzie zamknięty (całkowicie lub częściowo).

Z czym na szosę? - z rowerem oczywiście!


Od góry – w kasku, to oczywiste, ale sam wybór nie jest łatwy. Jest kilka rodzajów kasków, a kwestia wyglądu jest dużym wyzwaniem. Chodzi o to by połączyć wygodę, bezpieczeństwo ze znośnym wyglądem. Duże wyzwanie! Jak dobry jakościowo kask, pasujący rozmiar to….ehhh nie można na siebie patrzeć w lustrze. Wydaje mi się, że albo trzeba się przyzwyczaić do „dziwnego” wyglądu albo można szukać w nieskończoność. Dla mnie ważne jeszcze były siateczki, w które wyposażony jest mój kask. Ot nie dostaję muchą w czaszkę!

Okulary – im szybciej jadę, tym bardziej wieje – zaśpiewać by mógł Kubuś Puchatek. Dlatego okulary się przydają i mam taką nadzieję, że będą się przydawały coraz bardziej!

Specjalna bluzeczka – wbrew pozorom to nie jest kolejny niepotrzebny wydatek. Bluzeczki na rower są obcisłe (tak, tak innych nie szyją!), mają specjalne kieszonki na plecach, są wyposażone w gumkę na dole – tak by bluzeczka się nie podnosiła w czasie jazdy, z przodu z reguły mają zamek – jak gorąco można rozpiąć. O bluzeczkach pisałam TUTAJ.

Rękawiczki – jak startuje w zawodach triathlonowych na dystansie krótkim to ich nie potrzebuję ale na treningach i zawodach kolarskich to się przydadzą. Jak wiadomo, rower szosowy oznacza, tak jak auto wyścigowe oznacza bardzo twarde zawieszenie czyli super trzęsie. Dobre rękawiczki choć trochę amortyzują wstrząsy.

Specjalne spodnie z tak zwanym „pampersem” – ot zwyczajnie pupa mniej boli w czasie długiej jazdy. Ważne by dobrać odpowiedni rozmiar bo można się dorobić niezłych obtarć. Inna rzecz, że dobre spodenki są na lata, ja jeżdżę na zmianę w nowych (tych co na zdjęciu) i takich sprzed lat, które owszem mają dużo mniej nowoczesny „pampers” ale wciąż dają radę!

Skarpetki kolarskie – nie mam (jeszcze) więc nie opiszę.

Buty, pomykam w moich białych Shimano i bardzo sobie je chwalę, Spiuki niestety okazały się u mnie nietrafionym zakupem a te „białe trzewiki” są świetne.


Jak wiadomo z czym na szosę to trzeba ruszać….na szosę!

4 komentarze:

  1. bluzki na rower przede wszystkim powinny posiadać specjalną membranę, która nie tylko chroni przed chłodem i wiatrem, ale też sprawia, że nie czujemy się "moksi" po wysiłku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, ta na zdjęciu jest właśnie taką rowerową, z gumką na dole, z kieszonkami na plecach, z zamkiem z przodu, wykonana z jak to się ostatnio nazywa materiału technicznego :) czyli bawełny to w niej nie ma!

      Usuń
  2. Czym się różnią skarpetki rowerowe od zwykłych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak są specjalne skarpetki do biegania - specyficzny splot, materiał, wzmocnienia, tak też produkuje się specjalne skarpety na rower, w których noga się nie poci ale też nie marznie....ot wysoka specjalizacja nawet w skarpetach :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa