27 sierpnia 2015

Jak nie urwać się z nudów (ze sobą) czyli długie wybiegania


Się spaliło fot. D.Szymborska


Chciałam taką śliczną mapkę załączyć, bo taka dumna byłam, że ogarnęłam planowanie trasy w lesie! Nie zgubiłyśmy się, do tego zrobiłyśmy 15 kilometrów i miałyśmy jeszcze kilkaset metrów na schłodzenie. Ha! Cóż trasa musi poczekać, bo Endomondo nie działa. Nie zgrywam systematycznie treningów, ot jak mi się przypomni, dlatego śmiałam się z  tych, którzy przeżywają „nie zliczenie” kilometrów czy trasy. Teraz to rozumiem, chcesz się czymś pochwalić i się nie da.

Za to wiem dokładnie ile kalorii spaliłam, to tłumaczy dlaczego byłam taka głodna jak wróciłam do domu!

A teraz o długich treningach, jak wiadomo szkół trenerskich jest wiele, niektórzy twierdzą, że to mit, te całe długie wybiegania przed maratonem, że to nie ma sensu. Pewno, że są jacyś biegacze, którzy nie potrzebują przebiegniętych kilometrów by stanąć na starcie maratonu i szybko i bezkontuzyjnie dobiec do mety.

Ja, natomiast zaliczam się do tych, którzy nie wystartują jak się solidnie nie rozbiegają. A że wystartuję to jestem pewna bo a) mam pakiet!!!! b) hotel już zarezerwowany c) nie mogę się doczekać!

Długie rozbiegania to znaczy – dużo kilometrów do pokonania „na raz”, na początek w spokojnym tempie. Czyli po kilka godzin biegania. I jak się nie zanudzić ze samym sobą?

Oto lista moich sprawdzonych rad:


·      Jeżeli bieg może odbywać się w tempie konwersacyjnym, a wszystko jest kwestią wyćwiczenia, bo ja jestem taką gadułą, która coraz szybciej biega a buzia mi się nie zamyka, to bieg z koleżanką/kolegą. I tutaj ważna uwaga, znam takich, którzy nie lubią rozmawiać w czasie biegu. To nie jest najlepszy kompan/kompanka. Pewno, że miło się milczy w towarzystwie, ale tak milczeć przez 20 kilometrów…nie, nie ja wolę sprawdzone rozgadane osoby. Zatem bieg w towarzystwie – można się nagadać i trening zleci nie wiadomo kiedy. Dodatkowo, towarzystwo działa mobilizująco (należy unikać leserów i namawiaczy, że już wystarczy, że może przerwa – im dziękujemy, my mamy maraton do przebiegnięcia),

·      Muzyka – dla niektórych jedyna możliwość by przetrwać trzy godzinny trening, dla mnie duże wyzwanie, bo mnie uszy od słuchawek bolą po 15 minutach, pewno kwestia przyzwyczajenia. Dochodzi jeszcze aspekt bezpieczeństwa – na ulicy możemy nie usłyszeć auta a w lesie dzika. Więc jeżeli z muzyką to przyciszoną na tyle, żeby słyszeć co się dzieje wokoło.

·      Interesująca trasa – oj nie ma nic gorszego niż milion pętelek wokół bloku, tak się nie da robić długich wybiegań. Oczywiście można sobie dołożyć dreszczyk emocji – ja na przykład świetnie się gubię w lesie, w efekcie wybieganie może być duuuużo dłuższe. Odradzam bieganie „po mieście” – próbowałam w Berlinie i przystanki na przejściach dla pieszych, czerwone światła – bardzo denerwujące i wybijające z rytmu.

·      Nagrody na trasie – o tak dużo lepiej się biegnie wiedząc, że na 5 kilometrze można zrobić łyk wody, na 10 żel, na piętnastym inna atrakcja….

·      Dzielenie trasy – 25 kilometrów przytłacza, ale dwie dziesiątki i szybka piątka na koniec? O to brzmi dużo lepiej. Takie przedstawienie sobie samemu dystansu do przebiegnięcia bardzo pomaga.

·      Wiem po co biegam – nawet jak nie mam MP3 ani telefonu, ani znajomej, ani ciekawej trasy to cieszę się z treningu. Uśmiecham, bo jestem w tej dobrej sytuacji, że mam na niego wygospodarowany czas, nic mnie nie boli (za bardzo, bo jakoś po 25 dużo rzeczy zaczyna boleć..), i jestem świadoma, że każde takie bieganie zbliża mnie do celu, jakim jest maraton. Uff –może i drętwa ta formułka, ale wiem, że działa, a w lesie to można sobie ją nawet na głos powiedzieć – ot różne świry biegają!


A dziś? Dziś biegałam z G. było super, tyle ciekawych opowieści….

5 komentarzy:

  1. No to czekam na opowieści Twoje i "G." :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Audiobooki są super! A jeśli jeszcze są w obcym języku, to mogą chwilami stanowić zagrożenie, bo jeśli za bardzo skupi się na słuchaniu, to można zacząć niepokojąco zwalniać/przyspieszać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miłych wycieczek biegowych życzę, i oby to co w słuchawkach nie odcinało Cię od świata, bo o wypadek łatwo :(

      Usuń
  3. Audiobooki do słuchania to jest dla mnie najlepszy sposób. Warto też szukać ciekawych dla siebie podcastów, a więc ok. 40 minutowych audycji, poradnikowych, jest tego masa za darmo. Np. jakoszczedzacpieniadze.pl albo marciniwuc.com oni wrzucają regularnie co 2 tygodnie podcasty a więc takie godzinne audycje, wywiady z ciekawymi ludźmi... super się tego słucha podczas biegania

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa