25 sierpnia 2015

Biegowy zegarek dla feministki

Uwielbiam zegarki sportowe!!!! fot. D.Szymborska


Cudeńko, kolor – nie do nazwania, dzięki temu nie ma płci. Po raz pierwszy włączając zegarek biegowy, feministka nie jest zmuszana do definiowania swojej płci, nie wpisze też swojego wieku – co ją zegarek będzie oceniał po tym ile ma lat! Wzrostu też nie poda, bo nie chce ani się wywyższać, ani być zbyt niskich lotów. A potem będzie się wściekać (jest zdolna do okazywania złości, ćwiczyła to!), że nie jest w stanie wyciągnąć żadnych sensownych statystyk swoich treningów.


Ktoś, kiedyś zapytał się mnie do kogo piszę, odpowiedziałam do tych, którzy lubią dobrze zjeść i biegać, potem dodałam jeszcze: i uprawiają triathlon. Jakoś nie mówiłam o tym jakiej płci są ci, którzy mnie czytają, a to dlatego, że szanuję każdego czytelnika, który poświęca czas na to by tu zaglądać, komentować czy kibicować mi na trasie. Czasem używam rodzaju żeńskiego, czasem męskiego i pewno bym nie pisała tego dzisiaj, a wszystko przez redakcyjnych kolegów i feministki….

Chłopaki napisali, że zegarek może obsługiwać nawet redakcyjna koleżanka i dziewczyny się oburzyły. Pewno zdanie wyciągnięte z kontekstu brzmi skandalicznie. Pewno, dalej bym się tym zbytnio nie przejmowała, ot niefortunne językowo sformułowanie, które brzmi dyskryminacyjnie gdy jest wyjęte z całego artykułu.  Chłopaki przepraszają publicznie i co? I super hejt dziewczyn.

I taka jestem zmartwiona, bo ja staram się rozumieć feminizm jako nurt, w którym jest szacunek dla drugiego człowieka, a tu aż przykro czytać, że te które w chcą zaistnieć w ruchu kobiecym używają chamskiego języka. Po co? Może nie odrobiły zdania domowego, nie wiedzą jak ważny jest język dyskursu?  A może są takie post i ja się starzeję razem z Betty Friedan? Nie wiem. Wiem za to, że ja uwielbiam skomplikowane zegarki biegowe. Chłopaki to mi nic do testów z redakcji nie podesłali, wiedzą, że ja uwielbiam nowinki techniczne, im więcej funkcji, tym lepiej….ale to może dlatego, że na zajęciach na Gender Studies umiałam obsługiwać rzutnik?


To jednak dobrze, że zaczęłam ten temat zegarkowy bo mi się przypomniało, że mimo, że umiem obsługiwać „milion” funkcji mojego zegarka, to jak nie będzie naładowany to nici z monitoringu biegania, a dziś wieczorem z dziewczynami i chłopakami biegamy On The Run w Łazienkach. Będą tą dziewczyną ubraną kolorowo z wielkim, multifunkcyjnym zegarkiem, który zna moją płeć, wiek, wagę i wzrost!!!

4 komentarze:

  1. Fajne podsumowanie... Strasznie śmieszy mnie ten cały "feminizm". Btw. powodzenia dziś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja znów feminizm to traktuję bardzo poważnie :) ale akurat ta dyskusja to mnie zmartwiła a nie rozśmieszyła.... :) choć obiecuje sobie, że będę się więcej uśmiechać ale łatwo nie jest :)

      Usuń
  2. Feministki po prostu dzielą się na dwie grupy. Jedna jest świetna, bo na prawdę można coś zdziałać, a druga, szkoda gadać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, wygląda na to, że świetnie to podsumowałaś :) tak to chyba jest ze wszystkimi ludźmi! Grunt to się otaczać tymi z pierwszej grupy :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa