26 sierpnia 2015

On The Run – po raz ósmy w Łazienkach, po ciemku

Takie te zdjęcia po ciemku.....fot. D.Szymborska



O tym, że nie przepadam za bieganiem po ciemku – pisałam, że ciężko mi się biega wieczorem – też…..a właściwie to piszę to co miesiąc, od stycznia!

Wczoraj pobiegłam w 8 On The Run, dostałam śliczny medal na żółtej szarfie, ale nie to jest najważniejsze. Tym co zapamiętałam jest, to, że znajomości z sieci przekładają się na świat rzeczywisty. To działa!

Poznałam Piotra, który wygrał konkurs na FP i dzięki temu mógł pobiec, spotkałam Marzenę, która czyta mojego bloga. Dwoje bardzo miłych osób, i niech mi ktoś jeszcze powie, że biegacze to niekomunikatywne osoby! Nic z tych rzeczy!

Jak zwykle było super. I wygląda na to, że relacja z tych zawodów robią się coraz bardziej do siebie podobne, bo zawsze jest w nich o:

·      Że, trudno wyjść z domu wieczorem,
·      Że, jak już wyjdę to wszystko dalej jest super,
·      Że, atmosfera biegu zawsze jest trochę magiczna – oświetlenie, noc,
·      Że, można spotkać osoby poznane w sieci,
·      Że, zawsze jest z kim pogadać (tym razem ¾ biegu przegadałam z Januszem o jego projektach charytatywnych związanych z bieganiem),
·      Że, za miesiąc też chcę pobiec....




Co ważne z relacji znikają narzekania na to jak ciężko biegać po ciemku – chyba się przyzwyczajam!

Chyba też za rzadko piszę o tym, że to nie tylko dobra zabawa biegowa, można wybrać czy się ściga czy nie, ale to też bieganie charytatywne! O tym nie można zapominać, i to chyba jedna z najprzyjemniejszych form pomagania – swoją świetną zabawę przekładam na wymierną pomoc różnym fundacjom. Ot wpisowe, opłacane przez uczestników jest przekazywane na cele charytatywne. Zmieniają się partnerzy poszczególnych biegów (tym razem w pakiecie zamiast latarki, poduszki autobusowej czy grzechotki były chusteczki higieniczne) ale sponsor główny pozostaje – PGE.


Po tych biegach można zauważyć jak czas leci i na szczęście odlatują też moje zbędne kilogramy…..i niech tak pozostanie i widzimy się we wrześniu!!!!

A tu linki do relacji ze WSZYSTKICH ON THE RUN:


I On The Run - styczeń - TUTAJ

II On The Run - luty - TUTAJ

III On The Run - marzec - TUTAJ

IV On The Run - kwiecień - TUTAJ

V On The Run - maj - TUTAJ

VI On The Run - czerwiec - TUTAJ

VII On The Run - lipiec - TUTAJ

3 komentarze:

  1. Nigdy nie biegałam po ciemku. Wiem, że sezon na szparagi kończy się lub skończył się, ale wiadomo w sklepach na targach czasem pojawiają się niedobitki. Pod koniec zeszłego tygodnia kupiłam truskawki/ Fakt, ze za 16zł/kg, ale było warto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystko przed Tobą :) to ja też poszukam jakiś szparagów ja znów wróciły do sklepów :) byleby ładne były :)

      Usuń
  2. o, a mojego komenatrza z wczoraj nie ma?:/ moze cos zle kliknelam. no coz. nie pamietam co tam pisalam:D
    dzieki za spotkanie, wspolne foto i wzmianke o mnie na blogu. wow, jestem slawna;)
    ja uwielbiam ten bieg, chociaz kiepsko widac czasami, a w dodatku zapomnialam zalozyc soczewek wiec bieglam na oslep:D

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa