25 sierpnia 2015

Ratunku za miesiąc MARATON!!!!!

Zabiegany Dr. SOS ma swoje pomysły na królewski dystans fot. D.Szymborska


Miesiąc i 3 dni, tylko czy to dużo zmienia? Niezbyt. 4 treningowe tygodnie to tyle, że można sporo zrobić i jeszcze więcej zepsuć.

Z jednej strony nie mogę się doczekać tej atmosfery, tej radości, tego cudownie dopingującego tłumu. Z drugiej boje się, zwyczajnie boje się, że znów może coś nie tak pójść, a bardziej, że ja mogę nie tak pobiec.

Do tego, żeby nie było tak łatwo, w tak zwanym międzyczasie mam zawody kolarskie na których mi bardzo zależy….więc planowanie treningów jest dużo większym wyzwaniem, niż gdybym miała „tylko” biegać. A jakby tego było mało, to przecież trzeba też trochę popływać. AAAA. Robi się nerwowo, wąsko jakkolwiek by tego nie nazwać trzeba wszystko bardzo dokładnie zaplanować. To co mnie najbardziej martwi to najróżniejsze nie do przewidzenia wydarzenia….i wtedy misternie upleciona mozaika treningów rozsypuje się zupełnie. Dlatego mam plan minimum i maksimum. Ten pierwszy pozwoli mi ukończyć maraton w czasie nie przynoszącym wstydu, ten drugi urwać minuty!

Ważne jest to, że nie startuję od zera. Mam organizm dość mocno wytrenowany, ale niestety przyzwyczajony do wysiłków około dwugodzinnych. Stąd teraz będę pracować nad wytrzymałością, postaram się wpleść elementy szybkościowe, ale o nie tak się nie martwię jak o to by dobrze rozłożyć siły, dobrze się odżywiać i nie zapomnieć o uśmiechu.

To będzie mój czwarty maraton. Wiem, że będzie ciężko, wiem, że treningi są męczące, bywają nudne….Ze wszystkiego zdaje sobie sprawę, a i tak jestem taka szczęśliwe, że ostatni weekend września spędzę w Berlinie.

Miesięczny plan SOS MARATON wygląda tak:


·      3 wybiegania – 15, 25, 30 kilometrów, wszystko po miękkich (choć przy tej suszy to bardziej piaszczystych) ścieżkach leśnych – nie będę zarzynać kolan a wybiegania zrobię. W czasie tych 25 i 30 kilometrowych będę sprawdzać pamięć mojego żołądka dotyczącą żeli energetycznych w większych dawkach niż na półmaratonie,

·      dużo rozciągania – 15 minut każdego dnia poświęcę na rozciąganie i gimnastykę, nudne to bardzo, ale można sobie włączyć jakiś program w TV (nie mam wprawdzie ale w sieci dużo rzeczy do oglądania jest!), albo posłuchać audycji radiowej, to takie moje przeciwdziałanie kontuzji,

·      3 biegi z narastającą prędkością – to idealne przygotowanie kondycyjne, bardzo męczący trening ale dający efekty na zawodach,

·      trzymanie diety – nie mogę przytyć bo nie zamierzam tych dodatkowych kilogramów nieść przez tyle kilometrów,

·      odpoczynek przed startem – duże wyzwanie bo nerwy wtedy są olbrzymie, i właśnie wtedy pojawiają się myśli, żeby jeszcze coś pobiegać….nic z tych rzeczy, dlatego uważam, że mam miesiąc a nie 33 dni!

·      dobra organizacja przed zawodami – żeby nie było nerwowo, wszystko ładnie wydrukowane, przygotowane, ciuchy sprawdzone, buty wybiegane, obmyślona kolacja przed biegiem i wczesne śniadanie, przygotowanie wręcz minutowego planu co kiedy, tak żeby potem w dużym stresie tylko podążać za listą rzeczy do zrobienia i odhaczać kolejne wykonane czynności,

·      uśmiech – tak, on też jest na liście, a to dlatego, że o nim najłatwiej zapomnieć, w czasie nudnych i bardzo męczących treningów, w czasie bólu ostatnich maratońskich kilometrów – będę „wietrzyć zęby” i pomagać sobie uśmiechem bo dobre nastawienie to udany start w zawodach a ja właśnie tak zamierzam pobiec w Berlinie.

6 treningów biegowych, dużo rozciągania  to minimum, jak tylko będę mogła to do tabelki dopiszę podbiegi (jedna seria 8-10 podbiegów na Kopę Cwila, poprzedzona rozgrzewką i zakończona schłodzeniem), idealnie byłoby pobiegać też kilometrówki na stadionie, zobaczymy bo w tak zwanym międzyczasie będę dużo czasu spędzać na rowerze, z którego zrezygnuję dopiero 14 września, więc pół miesiąca będzie dodatkowo mocno rowerowe.


Zapomniałabym o najważniejszym, będę słuchać swojego organizmu. Z wyjątkiem pokrętnych tłumaczeń dlaczego warto nie biegać dłuższych dystansów – tutaj „nie ma gadania” to konieczność bo inaczej maraton będzie wielką wtopą a nie cudownym dniem!!!

8 komentarzy:

  1. ... tak trzymać! (Y) pozdrawiamy :) stayRUN \m/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miłych treningów dzikim biegaczom życzę :)

      Usuń
  2. trzymam kciuki za bezstresową realizację planu i życiówkę na maratonie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, ale nie wyobrażam sobie biegnąc maraton!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee zobaczysz jak już zaczniesz biegać to sobie to świetnie będziesz wyobrażać, ba będziesz o tym marzyć :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa