3 sierpnia 2015

Uśmiech na starcie to zwycięstwo na mecie!

Na treningach to potrafię się uśmiechać, z zawodami gorzej....fot. T.


„Ty się w ogóle nie uśmiechasz!” usłyszałam po raz kolejny po zawodach. A co mam się uśmiechać, jak nic (prawie nic) nie idzie zgodnie z moim planem? Potem zerknęłam na zdjęcia innych zawodników – radość, wyluzowanie i…uśmiech.

Taka roześmiana to jestem w czasie biegu na 5, 10, nawet półmaratonu z koleżankami. Wspólne, radosne starty. A jak przychodzi do poprawiania wyniku, to uśmiech znika. Zaciętość, wściekłość – do tych uczuć dużo mi bliżej niż do dobrej zabawy.

Bardzo ciężko znaleźć równowagę – taką, by zawody traktować poważnie ale nie „spinać” się zbytnio.

Myślę, że ci którzy triathlonują albo biegają dłuższe dystanse, przyznają rację – zwycięstwo (niezależnie czy nad samym sobą, czy w kategorii wiekowej czy w generalce) jest i w mięśniach i w głowie.

Większość z nas pracuje nad mięśniami, zapomina o mentalnym przygotowaniu. 

Efektem są nienajlepsze wyniki w zawodach, świetnie przygotowanego zawodnika czy zawodniczki. Zwyczajnie brakuje albo determinacji albo uśmiechu, a często uśmiechu do determinacji.

Oto kilka sposobów, na zmianę nastawienia do startu w zawodach i pomocy samemu sobie.

Zamierzam się do WSZYSTKICH zasad zastosować w Gdyni już w sobotę! Od teorii do praktyki!


·      Głębokie oddechy – tak naprawdę warto już o tym myśleć od momentu obudzenia się w dniu zawodów. Dzięki temu na starcie nie będziemy mieli wysokiego HR, i jak się głęboko oddycha to łatwiej się uśmiechać.

·      Wizualizacja CAŁYCH zawodów – od startu do mety, przemyślenie wszystkich trudniejszych momentów (dla mnie w przypadku dłuższych biegów to są punkty odżywcze – nie potknąć się, nie upaść a napić się wody, strefy zmian w triahtlonie, wreszcie mina na mecie – to też jest ważne!).

·      Dobre nastawienie – oj to takie trudne (dla mnie), często niczym Kłapouchy znajdę wszystkie możliwe złe drogi zapominając o tych dobrych. Jak się mówi, żeby coś się NIE stało, to to coś się staje, zatem słowo NIE skreślamy i same pozytywne, afirmatywne zdania wypowiadamy i MYŚLIMY!

·      Tak zawody (szczególnie triathlonowe, albo związane z dalekim wyjazdem) to duży wydatek i jeszcze większe zadanie organizacyjne (rodzina, kibice, zwierzęta, sprzęt….) ale nawet w odległym miejscu, w czasie wielkich zawodów coś może nie pójść po naszej myśli, taki jest sport. Brak pucharu nie jest dramatem jest mobilizacją do kolejnego startu!

·      Dobra zabawa – jak się chce mieć wesołych kibiców to trzeba być wesołym zawodnikiem!

·      Bez rozpamiętywania – wnioski jak najbardziej, przegadanie startu – też ale koniec z gdybaniem, analizowaniem prowadzącym w ślepą uliczkę.

To może na tym skończę jak mam się do wszystkiego zastosować…..


Do zobaczenia na starcie w sobotę! 

Do Bałtyku wbiegam o 12…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa