29 sierpnia 2015

Kto rano wstaje ten omlet dostaje!

Dopiero jak zrobiłam zdjęcie to zorientowałam się, że będę jadła z talerza bożonarodzeniowego, idzie jesień a u mnie już zima....fot. D.Szymborska


Trochę jak w dowcipie o rowerach na Placu Czerwonym. Bo nie dostaje tylko samemu sobie przygotowuje, i nie wystarczy wstać rano trzeba jeszcze pobiegać czterysetki na stadionie.

Zapowiada się długi dzień, zaczęłam wcześnie, odeśpię w czasie podróży. Przed 7 rano byłam już na stadionie. Agrykola była „moja”, tyle, że źle znoszę bieganie w kółko jako rozgrzewkę, więc pobiegłam „nad kanałek”. Warszawscy biegacze znają to miejsce to pętelka, która ma ponad kilometr, wszystko oznaczone na drzewach! Pokolenia biegaczy tutaj trenowały, mierzyły krokami, miarkami a potem GPSami… dlatego na co drugim drzewie jest oznaczenie dystansu.

Jak wróciłam na Agrykolę to już było trochę biegaczy. Oj chyba mam coraz wyższy poziom agresji biegowej, bo bardzo mnie denerwują truchtacze i stawacze na wewnętrznym torze. Ught! Kiedyś trener dał mi dobrą radę – na treningu nie można się bić (na zawodach też!), trener radził z własnego doświadczenia, wiedząc, że to się nigdy dobrze nie kończy. Trenerów trzeba się słuchać!

Jak już dałam sobie tak w kość, że po ostatnie 400 było mi niedobrze to wróciłam super głodna do domu. Sprint do piekarnika – włączyć, żeby się rozgrzewał i prysznic. A potem omlet mocy – taki żeby ta, moc wróciła na resztę dnia.

Składniki (jeden, bardzo kaloryczny omlet):


Pysznie ale też kalorycznie fot. D.Szymborska


·      2 jajka od wybieganych kur (mam ze wsi, takie co pani, przy mnie z kurnika przynosiła, smakują lepiej – bieganie kurom też dobrze robi!),
·      łyżeczka masła,
·      garść tartego sera (u mnie Gouda z Ementalerem wymieszane),
·      5 oliwek czarnych (miałam akurat faszerowane serkiem białym),
·      50g łososia wędzonego,
·      sól.

Przygotowanie:

Jajka starannie wymieszać, posolić. Oliwki przekroić na pół, filet z łososia porwać na małe kawałki. Na patelni rozpuścić masło, zmniejszyć „ogień” i wlać masę jajeczną, dodać ser tarty, ułożyć łososia i oliwki, posolić jeszcze. Poczekać aż dół omletu się zetnie i włożyć do rozgrzanego „na maksa” czyli 250 stopni (u mnie) piekarnika. Piec aż omlet będzie odchodził na brzegach od żelaznej patelni.

Starać się jeść powoli, bo:
a) taki pyszny
b) człowiek takie głodny i wszystko by „wciął”

c) warto dać czas żołądkowi, żeby wysłał sygnał do mózgu, że jedzenie już jest!

Cóż nogi to mam opalone "dziwnie" fot. D.Szymborska

Ha! ja już po!!! fot. D.Szymborska

10 komentarzy:

  1. ja dzisiaj też omlet dostałam na śniadanie :)

    zachęcam do wzięcia udziału w konkursie :) http://foodmania-przepisy.blogspot.com/2015/08/konkurs-pozegnanie-wakacji-z-owocowym.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, ale niestety kolejny post z reklamą/linkiem zostanie usunięty.

      Pozdrawiam

      Dota

      Usuń
  2. Dorzucić trochę węgli i idealne śniadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyyyyyszka! Po treningu wszystko wolno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj też tak kiedyś myślałam, to było 10 kilogramów temu, nie nawet 11. Nie, po treningu nie wolno wszystkiego! NIE!!!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. wygląda i smakuje :) czyli tak jak powinno być :)

      Usuń
  5. Szczerze? Lepiej zjeść takie śniadanie niż bułkę pszenną z nutella :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno:) tym bardziej, że nutelli w mojej kuchni nie było od wieków....bułki to się zdarzają....ehh te burgery....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa