21 sierpnia 2015

Sommerbad Olympiastadion - świetny trening, praktyczne informacje i FOTO

Już po treningu fot. J.


Koła Olimpijskie zawsze robią na mnie wrażenie, idea Igrzysk, znicz, najlepsi sportowcy na świecie….. Oczywiście można się spierać czy wcześniej czy teraz sport ma większy sens. Czy genetyka wygra z treningami, talentem i szczęściem.

Dziś trenowałam w miejscu, dziwny, urokliwym, pełnym sportowych wspomnień. Warto było przejechać pół Berlina metrem by tam popływać!

Sommerbad Olympiastadion to przedwojenny, olimpijski kompleks basenów. Jest wieża, trampoliny i odpowiednio głęboki basen. Obok – przeźroczysta woda w 50 metrowym basenie – COŚ CUDOWNEGO.

Jak sięgam pamięcią to nigdy nie pływałam w basenie olimpijskim na świeżym powietrzu. Z zazdrością oglądałam zdjęcia pływaków, pokazujące ich trening w słoneczne dni w pięknych basenach, pięknych i długich! Cóż, delikatnie mówią, nawrót nie jest moją mocną stroną i ich mniej tym lepiej mi się pływa. A dziś mimo pięknej pogody na basenie było bardzo mało ludzi i trening był przyjemnością, a nie opływaniem przeszkód.


Wieża i basen do skoków fot. D.Szymborska

Się pływa fot. J.

Zupełnia moja "linia" fot. J.

Nowe na starym fot. D.Szymborska


Bilet dzienny kosztuje tylko 5.5E. Tutaj mała techniczna uwaga, jak się nie chce nosić ze sobą plecaka na płytę basenu, to warto mieć kłódkę bo tylko tak można zamknąć szafkę, na szczęście jest też kilka depozytów (małe szafki na portfel/torebkę) tutaj potrzebna 1E moneta.

Wdech na jedną stronę, puste wielkie trybuny, wdech na drugą stronę puste, wielkie trybuny. I tak przez kolejne długości. Potem wyobraźnia zaczyna pracować, basen wybudowany w latach 30 dużo „widział”, można pomyśleć o eleganckiej publiczności, atletycznych pływakach i zgrabnych zawodniczki. O wielkich flagach Rzeszy, o presji zwycięstwa ciążącej na zawodnikach Niemieckich w czasie Igrzysk.


A potem można wyjść z basenu, rozłożyć ręcznik i schnąć….bo na więcej się nie ma siły. Dobry trening to taki, gdzie trudno się po nim z basenu wydostać! Bo przecież nie będę obciachowo wychodzić po drabince…..choć czasem bym chciała….

4 komentarze:

  1. Ciekawe że nie bardzo widać liny rozłożone wzdłuż torów, chyba tylko 1 albo 2.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, dociekliwy obserwatorze :) wydzielone były dwa tory i na nich odbywał się zorganizowany trening. Reszta basenu wolna. Przy tak małej ilości ludzi i takim niemieckim porządku pływało się super!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta wieża, aż wstyd ale nigdy z niej nie skakałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to nie jest wcale takie proste...tam jest wysoko :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa