16 maja 2013

Bolący Achilles i brunch

Wiosenne kanapki fot. D.Szymborska

Dziś stałe tempo. Bez szału bo Achilles pobolewa. Zawsze coś pobolewa, ale jak to coś też trochę puchnie to jest gorzej. Inna sprawa, że takie mini lub maksi (różnie to bywa) kontuzje nie zdarzają się od tak sobie. One zawsze pojawiają się przed zawodami. Im ważniejsze zawody tym większe kontuzje – jakaś taka dziwna prawidłowość. 

Dziś w Kabackim oprócz wielu biegaczy było jeszcze więcej owadów. Coś obrzydliwego! Nie żebym się ich brzydziła, ja po prostu nie cierpię jak mi coś próbuje do buzi wlecieć! A dziś szczególnie przy polach latających nieprzyjaciół było masę, do tego stopnia, że czasami wolałam zasłonić sobie ręką buzię i odbijać owady niż oddychać nosem. Średnia zabawa. Jednak jak mróz jest to nic nie lata. Chyba nie ma pory roku, która miałaby same zalety. Może jesień? Wtedy nie jest za zimno, nic nie pyli a to, że pada nie jest dla mnie zbyt dużym problemem. Dziś biegałam w towarzystwie. Ale się nagadałam, bo jak tempo konwersacyjne to konwersuję! 

A brunch prosty, kanapkowy ale z pomidorem i ogórkami małosolnymi – czyli taki na czasie. Samymi kanapkami to bym się nie najadła więc były jeszcze jajka sadzone. W efekcie tak się objadłam, że jakoś nie zamierzam nic na kolację gotować….

12 komentarzy:

  1. Dorotko, powiedz Achillesowi żeby się nie wygłupiał - ma nie boleć i już :) podziwiam Cię nieustannie za ten zapał do biegania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda wygłupy są niemile widziane....

      Usuń
  2. I święte słowa – im bliżej zawodów tym gorzej się dzieje - 25 w Łodzi miałem biegać na 10K potem 22 czerwca nocny półmaraton we Wrocławiu i co ... ? i nic z tego nie będzie z nogą jestem tak uziemiony, że o Łodzi i o Wrocławiu nie ma co nawet marzyć. Jak za 4 tygodnie zacznę w ogóle wracać do biegania to będzie całkiem dobrze chociaż wariant 6 tygodniowy bardziej prawdopodobny - chyba zacznę wyć do księżyca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wycie nie pomaga, treningi zastępcze tak:)

      Usuń
    2. Od przyszłego tygodnia chyba sie pofatyguję na jakis basen czy cos w tym guscie - niech by sie troszke cialo poruszalo w stanie lekkiej nieważkości wodnej :)

      Usuń
    3. w wodzie też można się nieźle zmęczyć:) miłego chodzenie, skipowania czy co tam będziesz mógł robić:)

      Usuń
    4. :) Chwilowo pewnie plywanie potem chodzenie i zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie...

      Usuń
  3. Kanapeczki - rewelacja... i pomidorek wykrojony elegancko - również nie znosze tych drewnianych środków :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje ulubione fikuśne talerze :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje też:) choć dopiero na zdjęciu zauważyłam jak obite.....ehhh

      Usuń
  5. 2 lata temu miałam przeciążone ścięgno Achillesa - pamiętam, że chyba przez miesiąc robiłam treningi zastępcze: rower + siłownia (orbitrek, wiosła, trening siłowy) + mnóstwo rozciągania. Nie zauważyłam wielkiego ubytku formy (i tak byłam w okresie roztrenowania po maratonie, a poza tym, jako świeżo upieczona mama, byłam przejęta wstawaniem w nocy i wielokilometrowymi spacerami z juniorem ;)), a Achilles bardzo elegancko wyzdrowiał. Uważaj na siebie - na rehabilitacji po złamaniu napatrzyłam się na nieszczęśników z pozrywanymi Achillesami. Przyznam, że z dwojga złego wolałam swoje złamanie.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa