23 maja 2013

Terroiryści z Langwedocji – film Kena Paytona


Od lewej Ken Payton, John Bojanowski fot. D.Szymborska



Aaaa miało być zupełnie inaczej. Zaraz po zakończonej projekcji zaczęłam sobie układać w głowie tekst. O tym, że prawie dwie i półgodzinny dokumentu to za dużo. Że nudno było, że bym przewinęła połowę, że podpisy zrobione do kitu. Po filmie zostałam zaproszona na lancz. W Le Regina pysznie karmią to pomyślałam, że zjem jakaś sałatę, kawałek mięsa i pędzę dalej. Organizatorka projekcji pani Anna Smag-Trzaskalska zapytała się, czy chcę porozmawiać z Kenem, reżyserem Terroirystów z Langwedocji, opowiedziałam, że nie bo filmem zachwycona nie byłam. Stanęłam sobie z bok. Wcinam sałatę. 

Podchodzi Ken i pyta się czy tu jest miejsce. I zaczęliśmy rozmawiać. O tym jak ciężko jest zebrać pieniądze na dokumentalny film, o tym, że chciałby mieć lepszą muzykę filmową ale to tyle kosztuje. Ken opowiadał mi jak trudno namówić kogokolwiek na wsparcie finansowe, to zabiera miesiące i nie zawsze przynosi efekt. Zapytałam co jest jego następny projektem – powiedział, że teraz wraca do fotografii, będzie robił zdjęcia w winnicach, chciałby też pojechać do Turcji. Na szczęście nie zapytał się bezpośrednio co sądzę o filmie. Byłam ciekawa czy Ken mówi po francusku bo na filmie nigdzie nie było słychać ani widać tłumacza. Nie, nie zna francuskiego, mówi bardzo słabo. Pewnie dlatego wybrał też kilku angielskojęzycznych bohaterów. Jakby wywołany do tablicy do naszego stolika podszedł z talerzem John Bojanowski. Jeden z bohaterów filmu Kena. John kilkanaście lat temu był w Polsce, w Poznaniu na kursie języka. Teraz po latach jest zachwycony zmianami, wspominał, że piło się tylko Sophie, ale on wtedy nie miał jeszcze winnicy więc jakoś bardzo mu to nie przeszkadzało. John w filmie Kena mówi o tym jak się uczył jeździć traktorem, na filmie to tylko taka śmieszna wstawka, a opowieść jest dłuższa. John teraz ma nowoczesny traktor, wygodny, cichy a gdy z żoną Nicole zaczynali swoją winną przygodę to jeździł trzęsącym się czterdziestoletnim gratem i tak naprawdę nie miał siły cieszyć się, że uprawia winogrona bo tak bolał go kręgosłup po jeździe na niewygodnym foteliku.

Z szybkiego lanczu zrobił się trochę dłuższy, z przemyślanego tekstu nic nie zostało. Bo dowiedziałam się dużo więcej niż widziałam na projekcji.

Film pokazuje 12 winnic, ich właścicieli, ich opowieść o winie, życiu, ziemi. 11 z nich wybrało uprawę winorośli bez użytku chemii – bio. Wszyscy mają jakieś historie, życie, które praktycznie nigdy prosto ich do winnicy nie prowadziło. Część ma dzieci, niektórzy wnuki, szukają następców, opowiadają o swojej pasji. Wino jest ich życiem. Film ma dwie części – w pierwszej poznajemy bohaterów, a John Bojanowski jeździ traktorem, w drugiej obserwujemy zbiory winogron.

Wymieniliśmy się wizytówkami, Ken dał zapytał się jaką chcę bo ma kilka rodzajów – dane takie same ale obrazki inne wybrałam tureckich mechaników (zdjęcie baletek dobrze mi się nie kojarzyło bo gwiazdą kółka baletowego nigdy nie byłam, a widoczek był zwyczajny).

Film Kena można oglądnąć (6.99E) lub ściągnąć i zapisać za (9.99E) z jego strony TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa