17 maja 2013

Jiwok – czyli test mp3 – trenera wirtualnego

Zrzut z ekranu
To sobie plik ściągnęłam. Najpierw się zalogowałam. Potem weszłam do zakładki treningów, dla kobiet były specjalne takie, które mają przygotować biegaczkę do pokonania 5 lub 10K. Czemu nie posłuchać co proponują początkującej. I nawet muzykę rockową sobie wybrałam jako tło. Po dłuższej chwili przyszedł mail a w nim link do pliku dźwiękowego, który zawiera trening. Niestety nie mogłam wybrać czy to męski czy damski głos będzie moim trenerem.

Miły aczkolwiek elektroniczny głos wydaje mi komendy, rozgrzewka. Żebym nie spinała ramion. Tutaj HR podskakuje bo co mi będzie mówił, że spinam jak nie spinam. Trucht dalej, potem marsz. O niedopatrzenie trener zwraca się do mnie jakbym była facetem a to miał być trening specjalny dla kobiet.

Ściągnęłam też zalecenia żywieniowe (po polsku, z przepisami ale bez obrazków) do przeczytania też były ogólne biegowe zalecenia. Acha mój trening ma być przyjemnością, o czym przypomina trener. Muzyka bardziej do tańca przytulańca niż biegania.

Mam się skoncetrować na tym jak stawiam stopy. Pewno czemu nie mogę się skoncetrować, ale trener nie mówi już jak je mam stawiać. Trener mówi żebym się napiła w przerwie. Tyle że wcześniej mi nie powiedział żebym wzięła picie. Mam czuć się komfortowo. Czuje się. Tak naprawdę to czuje się cały czas komfortowo bo to trening dla początkujących.

Maszerowanie na 60% HR MAX, kurcze czuje się jak Korzeniowski, nic tylko kręcić tyłkiem. Biec by przebiec tak bym określiła ten trening. Od czegoś trzeba zacząć i chyba o to chodzi mojemu głosowi empetrójkowemu. Oj trenerze mamy inne podejście do muzyki, poproszę coś żywszego!

Zastanawia mnie rada – mam biec lekko (to rozumiem) ale jak najciszej? To co mam nie mówić do siebie czy co? Półgodzinki zleci a bardziej zbiega się szybciutko. 

Cóż ja nie biegam ze słuchawkami, nie biegam z muzyką biegam z ludźmi, słucham odgłosów lasu. Myślę, że Jiwok jest idealny dla gadżeciaży i rozpoczynających bieganie. 

1 komentarz:

  1. Ciekawe :) Widzialem to kiedys ale jakos nie przebrnalem do momentu dostania linku. Z drugiej strony wiem juz ze to nie dla mnie. Jak biegam z muzyka to zanim zaczne biez doskonale wiem czego chce - ostrego Deftones, mrocznego Toola czy psychodelirycznego Toma Yorka. A sa i dni kiedy wole slyszec kroki, oddech ulica, ptaki lub rozmawiajacych przechodniów. Chyba bym sie nie skupil gdyby ktos brzęczał mi nad glowa co mam robic ;) Do treningu wystarcza mi tempomat na nadgarstku i planowanie treningu w domu. innym zas zrazem wystarczy poprostu biec przed siebie az zachce sie wracac ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa