10 maja 2013

„Dogonić Kenijczyków” – recenzja książki Adharanada Finna

"Dogonić Kenijczyków" 


Zacznę od tego, że Finn biega szybciej niż ja (na razie), był w Kenii (ja jeszcze nie) i to wszystko opisał, a ja to przeczytałam. 

Jak to bywa z książkami biegowymi po raz kolejny język, delikatnie mówiąc nie jest porywający, jednak tutaj chodzi o opowieść. Właśnie opowieść bo to wcale nie jest książka z której dowiemy się dlaczego Kenijczycy biegają tak szybko.

Finn wyjeżdża razem z rodziną do Kenii, tam postanawia stworzyć swoją drużynę, która przebiegnie kenijski maraton. Ot cała historia. Maraton przebiegnięty, sekret szybkiego biegania nie poznany. Może troszeczkę. Zdroworozsądkowe wnioski Finna wydają się przekonujące.

Po pierwsze Kenijczycy biegają tak szybko bo bieganie traktują jak swoją pracę, często jest to jedyna możliwość wybicia się, osiągnięcia czegoś w życiu, kupienia krowy może samochodu. Tak, krowa to poważna sprawa, pomimo, że mleko jest bardzo tanie i łatwo dostępne posiadanie krowy podnosi prestiż danej osoby.

Po drugie bieganie to praca, po której następuje odpoczynek – Kenijscy biegacze pracują (biegają) śpią i jedzą. Podobno są w stanie przespać 16 godzin dnia. U nich bieganie to nie tylko przebieżka przed pracą, to właśnie praca. Tam jak zawodowiec trenuje nawet ten, który zawodowcem jeszcze nie jest i nie wystartował ani nie wygrał zawodów.

Po trzecie wysokość nad poziom morza – jak się trenuje na 2400 m n.p.m. to się ma lepszą kondycję.
Po czwarte jedzenie, zawodnicy zajadają ugalę i mają energię do biegania.

Po piąte chyba dla Finna najważniejsze Kenijczycy często biegają bez butów, ba sportówki często ich spowalniają. Bieganie naturalne to, to co tam się sprawdza.

Kolejnych sekretów się nie doczytałam. Finn przebiegł w Kenii maraton, czas nie był spektakularny, ważniejsze jest to, że po powrocie do Stanów, w Nowym Jorku nabiegał mniej niż trzy godziny w maratonie. To jest to, człowiek, który wyjechał do Kenii z nadwagą, umiarkowaną umiejętnością biegania osiągnął taki czas. Może nie powiedział o jakimś sekrecie? Może sekretem jest pół roku spędzone w Afryce?

„Dogonić Kenijczyków. Sekrety Najszybszych Ludzi Na Świecie” to fajna książka na upały, w Kenii ciepło, u nas też. Tyle, że w Polsce nie trzeba helikopterami przyganiać lwów z trasy biegu….


„Dogonić Kenijczyków. Sekrety Najszybszych Ludzi Na Świecie”, Adharanand Finn, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2013

1 komentarz:

  1. A mnie się wydaje, że Kenijczycy tak biegają, bo po prostu są Kenijczykami. Nie ma w tym stwierdzeniu absolutnie żadnej nuty rasizmu. Nasze włókna mięśniowe nie będą takie sprężyste, ani tak szybko regenerujące się, w jakie Natura wyposażyła ciemnoskórych. Kolejna sprawa to dieta. Ponad miesiąc mija, jak razem z moim chłopem jesteśmy na diecie bezpszennej. Obydwoje zgodnie stwierdziliśmy, że do tej pory zwyczajnie się przejadaliśmy, każdym jednym posiłkiem. Podejrzewam, że w Afryce raczej ciężko o coś takiego.

    Jednak książkę zakupię :).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa