24 maja 2013

Walki z komarami dzień pierwszy - Para’Kito

Opaska na nodze fot. D.Szymborska

Dziś razem z G. biegałyśmy po Kabackim. Aż ciężko w to uwierzyć ale przez godzinę naszego treningu nie padało! Więc latały komary. Po tym jak ostatnio nie mogłam biegać bo łydka była tak spuchnięta, po tym jak kichałam non stop jak się spryskałam sprayem na komary, tym razem biegłam z opaską. 

Czułam się jak triathlonistka bo opaskę założyłam na nogę. Para’Kito – intensywnie pachnie, na tyle intensywnie, że nie chciałam żeby mnie głowa rozbolała, dlatego zapięłam ją sobie na nodze. Patent prosty – materiałowa opaska zapinana na rzep. Do tego kieszonka z siateczki do której wkłada się coś nasączonego antykomarowym olejkiem. Jeden wkład starcza na 15 dni. Do domu wróciłam niepogryziona. G. komar użarł. 

Na razie to pierwsze podejście. Jednak do przodu. Nie ma kolejnych bąbli, nie boli. A co ciekawe i jeszcze bardziej triathlonowe to, to, że wkład jest tak skonstruowany, że można w nim pływać – jest wodoodporny. Nie sądzę, żebym w najbliższym czasie z nim gdzieś się pluskała, ale dobrze wiedzieć. Jak przez tydzień  nic mnie nie użre to mam sposób na komary! 

Na opakowaniu przeczytałam, że to coś na komary we wkładzie jest eko i że odstrasza owady we wszystkich strefach klimatycznych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa