30 maja 2013

Lasek Bielański jak palmiarnia

Lasek Bielański fot. D.Szymborska

W niedzielę chodziłam (w cywilnych ciuchach) po ogrodzie botanicznym w Powsinie. Oczywiście weszłam do szklarni – cudowne rośliny, piękne owoce – tropiki. A dziś to samo w kwestii klimatu w Lasku Bielańskim. Różnicą były owady – w szklarniach ich nie było a w Lasku jak najbardziej – olbrzymie ważki, muszki i inne latające.

Trening udany ale bardzo męczący. W Lasku Bielańskim nie czuję się tak pewnie jak w Kabackim. Nie jestem pewna gdzie wybiegnę, ile kilometrów mam już w nogach. Za to Bielański jest dużo bardziej dziki, błotnisty, leśny. W porze kiedy biegałam było też dużo mniej biegaczy. Może zraziło ich błoto? Komary? Ja z moją opaską na nodze, długich spodniach wbiegłam i wybiegłam niepogryziona!
A teraz czekam, czekam i doczekać się nie mogę bo w wielkiej patelni bulgocze cudowne (nowe) danie z pogranicza kuchni arabskiej i tajskiej…..

Lasek Bielański fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa