15 maja 2013

Nowa Toscania & Co. – degustacja zwana workshopem


Concept fot. D.Szymborska 

Ach te nazwy, dziś nie degustowałam ja workshopowałam. O 11 w ślicznych podziemiach przy Krakowskim Przedmieściu. Nie powiem basen w piwnicy zrobił na mnie wrażenie. Super imprezowe miejsce. Co ciekawe wystawców było (prawie) tylu co odwiedzających. Bardzo kameralny workshop, choć ja takie spotkanie nazywam degustacją. Plan „Nowa Toscania&Co.” był taki, najpierw samo wino a potem wino z lunchem. Niestety ja uczestniczyłam tylko w pierwszej części, zgodnie z harmonogramem o 13 mieliśmy siąść do stołu, organizatorka zaprosiła nas o 14, akurat wychodziłam to pojawiły się wędliny. Szkoda bo cieszyłam się na dobrą kuchnię zastawioną z winami. Ja trzymam się planu dnia, nie po to idę biegać po szóstej, dzień rozpisuję, trochę robię się niewolnikiem kalendarza, ale tylko tak udaje mi się zdążyć ze wszystkim. Dlatego dziś będzie tylko o winie, o jedzeniu niestety nie.

Azienda Agricola Pagani De Marchi – cóż za przemiłe małżeństwo prowadzi tą winnicę, a opowieść o Etruskach wręcz fascynująca. Samo wino, poprawne przewidywalne ale zbroje Etrusków znajdowane w czasie upraw – to jest opowieść, sam znak winnicy pochodzi od Etrusków, podobny przypominający kaczkę znaleziono na zbroi wojownika. Blumea Toscana IGT 2012 to blend Vermentino i Sauvignon Blanc – udana mieszanka. Orzeźwiająca i ciekawa. Takiego wina napiłabym się oglądając wykopaliska, choć pewnie odnaleziony szkielet Etruska za życia pił coś innego….

Fontemorsi Societa Agricola S.S. zaprezentowało kilka win, ja zwróciłam uwagę na Volterrano Toscana Rosso IGT 2009 to poprawne Sangiovese (100%). Myślę, że to wino z tych restauracyjnych – z odpowiednio dobranym jedzeniem może tylko zyskać. Cenowo we Włoszech kosztuje około 18 Euro.

Kolejny postój degustacyjny – jedno z dwóch najlepszych (może trzech) win tego spotkania. Azienda Agricola La Ciarliana i dwa świetne wina. To lepsze – czyli ciekawsze, Wielkie Toskańskie to Santo Pellegrino Toscana IGT 2007 – urocze, długie, ciekawe i tak bardzo eleganckie. Winnica produkuje tylko 5 tysięcy butelek tego blendu: Sangiovese, Cabernet Sauvignon, Merlot i Shiraz. Czysty sangiovese z tej winnicy to Nobile di Montepulciano Vigna Scianello DOCG 2007 (tak jak poprzednie w sklepie we Włoszech kosztuje 21 Euro) – elgancja, dobry bilans, taniczne, takie wręcz arystokratyczne wino.

Z racji tego, że degustacja była mała, to spokojnie zaczęłam od wina białego by potem wracać do producentów by spróbować kolejnych czerwonych butelek. Cuvee Sant’Anna Toscana Bianco IGT 2009 to blend Chardonnay i Sauvignon Blanc z winnicy A tree Plus Sarl Company. Orzeźwiające, spokojne, takie codzienne wino na upały. Czyli idealne na dzisiaj.

Kolejne stoisko i kolejne dobre wino tym razem postawiłam w notatkach wykrzyknik bo było to wino długie, ciekawe, owoce leśne były wyraźne. Czuło się dojrzałość i wyrachowanie – mowa o Crongolo Toscana IGT 2010 z Tenuta Sette Ponti. To blend Sangiovese, Marlot, Cabernet Sauvignon, blend kredowy i taniczny ale bardzo smaczny. Z tej samej winnicy spróbowałam wina o wdzięcznej nazwie Orma (Merlot, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc) – ohh to było bardzo taniczne i bardzo eleganckie wino. Takie trudne do nazwania bo przede wszystkim smakuje tak jak bym chciała, żeby smakowało dojrzałe wino po którym nie będzie mnie boleć głowa. Głowa może lekko zaboleć gdy usłyszymy cenę bo 45 Euro we Włoszech to nie jest mało. Jednak tutaj płacimy za jakość i tą jakość czuje się zarówno w nosie jak i w ustach, wino jest długie, a finisz pasuje co całości. Tego ciężkiego blendu nie da się pić ot tak sobie, potrzeba wsparcia dobrym jedzeniem.

Na degustacji było też Barolo ale same świeżynki, myślę, że to które piłam za 10 lat ma szansę smakować naprawdę dobrze – Tebavia Barolo DOCG 2007 od Tenuta L’Illuminata to wino, które jeszcze poczeka na swoją wielkość. Nie umiem przewidzieć w którą stronę będzie zmierzać czekają w butelce na otwarcie za kilka lat, jednak myślę, że jeżeli już teraz jest dobrze ułożone to za te kilkadziesiąt miesięcy będzie jeszcze lepsze.

To była przyjemna kameralna degustacja, mam nadzieje, że stanie się imprezą cykliczną a następnym razem będę mogła poznać ciekawe jedzeniowo winne połączenia.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa