22 maja 2013

Flavours of Portugal – seminarium i degustacja win

Degustacja Flavours of Portugal fot. D.Szymborska

Duży bar w podziemiach InterContinentalu w Warszawie. Kilka stolików, na nich kieliszki i woda mineralna. Chwilę po 17 startujemy z seminarium. Spokojne, rzeczowe. Mamy 8 win w tym jedną maderę. Degustację prowadzi Wojciech Bońkowski z Winicjatywy. Trochę narzeka, że się z nim nie kłócimy. Po co? Jak ciężko się nie zgodzić z tym co mówi, no może raz upieram się, że to wędzony boczek w nosie a nie wędzone śliwki. Z racji takiej małej ilości win świetnie zapamiętałam wszystkie.

Startujemy od Anselmo Mendes Vinho Verde Alvarinho Muros Antigos 2012. Jeżeli by tak smakowało każde zielone wino to bym za nim przepadała. Rześkie, świeże, długie, takie po którym głowa nie będzie boleć. Z vinho verde to jest tak, że wystarczy wypić dwa kieliszki by potem na drugi dzień nieprzyjemnie „czuć” wino w głowie. To było inne, lekko słonawe, bardzo delikatnie naftowe, można by się podkusić za podpowiedzią Wojciecha, że minimalnie rislingowe. Ja wolę cieszyć się lokalnością niż szukać odniesień gdzieś na świecie. (cena około 70PLN)

Esporao Alentejo Reserva Branco 2011 – to było drugie białe tego seminarium. Mięta po deszczu. Jedna butelka trafiona – korkowa. Dla mnie był to wątpliwy korek, drugie miało zupełnie inny aromat, spokojniejszy, mniej miętowy. Dobre białe, mocne portugalskie wino tak bym je opisała w jednym zdaniu. (cena około 70PLN)

Borges Dao Touriga Nacional 2010 – wino garbnikowe, kwasowe, potrzebuje jeszcze czasu by dojrzeć, nie powala ale też zaliczam je do kategorii win przyzwoitych. Podobno za 5 do 7 lat będzie idealne do picia. (cena około 90PLN)

Ermelinda Freitas Palmela Quinta da Mimosa 2008 – a to takie dobre wino. Potem piłam je do kolacji i zyskiwało wiele, gdy podane było do wieprzowiny. Na seminarium odkryłam w nim asfaltowe, ziemiste nuty. Kategoria wino modernistyczne, czyli po prostu dobre ale nie klasyczne. Duża kwasowość, wciąż wyczuwalne garbniki, lekkie nuty eukaliptusa. Kiedyś eukaliptus w winie to był obciach, teraz staje się modny. W takiej małej ilości trzeba się go doszukiwać więc z pewnością wina nie psuje. (cena około 70PLN)

Quinta da Malhadinha Aragones 2009 – nagle poczułam się jakbym usiadła naprzeciwko manikiurzystki. Taki aceton w nosie. Usta alkoholowe (rozczarowanie), bardzo mocne, zbite wino. Niska kwasowość, wino które jeszcze potrzebuje czasu, nie wystarczy je napowietrzyć by się otworzyło, należy to zrobić za kilka lat. 15% alkoholu robi swoje. (cena około 100PLN)

Po de Poeira Douro Tinto 2006 – beczkowe, przysmażone konfitury, warzywny nos. Dobre wino, tak po prostu. Klasyczne, eleganckie. Nie ma burzy smaków, nie ma zaatakowanego nosa. Dla mnie najlepsze wino seminarium. (cena około 130PLN)

Luis Pato Beiras Vinha Barrosa 2005 – gliniasta ziemia zmienia wszystko, elegancja z najwyższej półki. 80 letnia winnica, 18 miesięcy w beczce i mamy ogromny potencjał. Możemy jeszcze poczekać z otwieraniem kolejnej butelki, z pewnością za rok, dwa będzie jeszcze lepsze. (cena około 200PLN)

East India Madeira 10 Anos – cóż z maderą to mam problem. Sama nie wiem czego chcę szukać w tym winie. Pamiętam prezent od przyjaciół – 25 letnią maderę (ta była zaledwie 10 letnia). Z jednej strony wino nie do wypicia, z drugiej takie, po które się sięga co pewien czas. Maderę trzeba lubić, a ja nie szukam mocnego alkoholu tylko smaków, w tej serwowanej na seminarium alkoholu było 19% a smaku troszkę mniej. Może kiedyś się do madery przekonam….

Tak to było na seminarium. To co sprawiało mi największą radość to, to że nigdzie nie trzeba było się śpieszyć. Spokojnie można było o każdym winie porozmawiać. To nie był wyścig 20 win w 60 minut. To była winna rozmowa.

Potem dwa pięta wyżej degustacja. Tłum ludzi, na szczęście niektóre wina się powtarzały, reszta spokojnie, letnio imprezowa. Przemiła atmosfera, tłok spragnionych smaków Portugalii. Szeleszczący język, który na szczęście w formie pisanej jest podobny do mojego ulubionego hiszpańskiego!

A po degustacji kolacja, ale to historia na oddzielny post, bo udało mi się z szefami kuchni porozmawiać….

Wszystkie wina seminarium fot. D.Szymborska

Seminarium fot. D.Szymborska

Seminarium fot. D.Szymborska

Sery na degustacji fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa