7 lutego 2015

Zimowe Biegi Górskie – Falenica – luty 2015

Bo czasem jest też z górki fot. T.

To mój drugi start w tym cyklu. Dziś odebrałam zaległy medal (2 miejsce K35) z zeszłego roku. Nie mogłam być na rozdaniu, a Małgorzata, która jest główną organizatorką uznaje coś takiego jak dekorowanie zawodników w następnym sezonie. Oczywiście nie ma takiej oprawy jak odbieranie medalu przed wszystkimi, ale medal nie przepada. Medal – cóż design jak zawsze górski, ceramiczny i biegowy, z tyłu imię i nazwisko, kategoria, miejsce i najlepszy czas.

Dziś to było ślisko. Po wczorajszych 400 wszystko mnie bolało. To nie był dobry początek dnia, w którym jeszcze miałam miting pływacki. Ale nie ma co się użalać, jak traktuję starty w Falenicy jako treningi to znaczy, że na starcie stoję zmarnowana i zmęczona, jak się ścigam to tryskam świeżością. Dziś było (zdecydowanie) to pierwsze. Co nie zmienia faktu, że świetnie się bawiłam!



Zeszłoroczny medal fot. D.Szymborska


10.15 o tej godzinie start na dystanse krótsze niż 10K. Czyli też mój. Pierwsze kółko szybko drugie wolniej bo o mało się nie wywaliłam na lodzie. Dziś było ślisko, śnieżnie – cóż zimowe biegi górskie nie tylko w nazwie mają zimę. Nie wzięłam nakładek z kolcami to się ślizgałam.

Atmosfera jak zawsze świetna, bieg przyjemny, dziś było dużo mniej ludzi, co nie zmienia faktu, że wyślizgaliśmy trasę tym co gonili dyszkę.

Dziś ninja żeby nie kaszleć potem przez miesiąc fot. T.

Ninja obserwowana przez ratownika medycznego fot. T.


Do tego dziś mój prywatny fotograf wybrał się z lustrzanką więc mam śliczne zdjęcia. Inna sprawa, że od lat wygląda to podobnie – podobne ujęcia, ja podobnie ubrana. Czasem większa „pucia” na buzi, czasem mniejsza. W większości przypadków można by robić podmianki – zdjęcia sprzed 3 lata nie wiele się różnią. W Falenicy czas się zatrzymał – tam się biega po wydmie!


Dużo znajomych twarzy, z SMSów wynika, że więcej osób mnie widziało niż ja ich zauważyłam. Ale ja już myślami byłam na tym słupku co to trzeba było z niego skoczyć do wody. Ale o moim drugim mitingu pływackim to napiszę na spokojnie, kolejne rankingowe punkty zdobyte!

Perspektywa mety zawsze dodaje siły fot. T.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa