23 lipca 2013

Bieganie na wsi lubelskiej



Wiejska kuchnia fot. D.Szymborska
Jak co roku na wsi. Znów ujadające psy, łopoczące na wietrze wstążeczki przy kapliczkach. Bieganie lewą stroną drogi. A potem miła niespodzianka. 15 jajek prosto od kury. Omlet to by było coś, ale nie mam swojej patelni więc zostanie jajecznica! Super jest wyjechać na wieś, ale zdecydowanie nie jest super zwabiać wszystkie możliwe komary…..

3 komentarze:

  1. Te komary to niestety jest mega problem :/ mieszkam na wsi i wiem co to znaczy ... wieczorem nawet nie da się wyjść pobiegać bo non sto bzyczą nad uchem, a później mnóstwo rozdrapanych miejsc po ugryzieniu na całym ciele :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam taką opasę ParaKito ale rzep przestał działać i teraz uciekam przed komarami....ehhh

      Usuń
  2. Swojego czasu w desperacji poszłam o poradę do Googla - wypluł mi, że trzeba jeść dużo bananów. Uznałam to za szarlatanerię i machnęłam ręką. Ostatnio dotarło do mnie, że jakimś cudem komary w tym roku przestały mnie lubić - chyba przez te 3 banany dziennie. I weź tu nie uwierz Googlowi!

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa