24 lipca 2013

Nie ma że się nie da – obiad na wsi

Wiejski makaron fot. D.Szymborska

Jeden palnik a dokładniej kuchenka. I co? Pyszny obiad. Wszystko (z wyjątkiem tuńczyka) świeże. I nie ma, że się nie da! Owszem obiad zamiast 20 minut przygotowywałam dłużej, a najgorsze było zmywanie w zimnej wodzie ze studni. Jednak nic to – wszystko było smaczne i wszystko zniknęło z talerzy! Przepis standardowy, ważna tylko kolejność – najpierw sos – przykryć potem makaron, wszystko wymieszać i jest. Prawie „jak w domu”. Przecież trzeba mieć siłę na bieganie….

2 komentarze:

  1. ah...ja takie właśnie jedzenie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię, co nie zmienia faktu, że fajniej jest jeść co bardziej "zaawansowanego":))

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa