26 lipca 2013

I strzemiennego nie wypiłam czyli ze wsi do stolycy

Miód i nalewka fot. D.Szymborska

Kupiłam miód. Przedwczoraj zbierany. Powinien być lipowy ale pszczoły coś innego sobie upatrzyły i jest w kolorze gryczanego, jest pyszny. Mam zapas. Już nie mogę się doczekać owsianki z jego dodatkiem. Kupiłam też jajka. Każde innej wielkości z taką inną niż te w sklepach skorupką. Chciałam przywieść więcej ale kury więcej nie zniosły. I dostałam prezent – na drogę. Nalewka na spirytusie, miodowo, lipowo, ziołowo – tak rozgrzewająca. Żeby mi się lepiej wracało do domu autem! Powąchałam, jak to się mówi jest moc. Wykazałam się dużym nietaktem nie pijąc przed tym zanim wyruszę. Tłumaczyłam, że ja nie piję jak jadę autem – zero zrozumienia. Jak to, tak jednego przed drogą to też nie? Ano, nudna jestem – nie.

Lubię zmiany i cieszę się na powrót do wody w kranie (ciepłej też), do swojego łóżka i planu dnia. Nie będzie mi brakować komentarzy w czasie biegania. Będzie natomiast świeżego powietrza, dużych przestrzeni, pięknych zachodów słońca czy wreszcie tego zmęczenia po całym dniu na dworze…

Miodowo fot. D.Szymborska

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa