25 lipca 2013

Grill – odsłona kolejna

Kiełbaska i mizeria fot. D.Szymborska

Grill. No, no robię postępy. Szybciej się rozpala, mniej podpałki. Wersja podstawowa – kiełbaski + mizeria. Co ciekawe tutaj (na wsi) nie można kupić ogórków wężowych tylko, takie zwykłe. I co? I mizeria pyszna. Kiełbaski też lokalne. 
Kolejny prosty obiad. Potem czyszczenie grilla, potem pakowanie…. 

Tutaj wszystko trwa. Przygotowanie obiadu – patrz rozpalenia grilla, zmywanie – patrz przyniesienie wody ze studni, wycieranie i….człowiek zgłodnieje i by coś zjadł, czyli czynność powtórzyć, może bez tego rozpalania grilla. 

Na wsi to ja jestem cały czas głodna…. 

2 komentarze:

  1. Głodna niegłodna, ważne że cały czas w ruchu! I to się liczy :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wsi jest inny metabolizm! :) I cudowny obiad, najlepszy - do tego ziemniaczek lub fajny chleb i przestać nie można. Ja swoje letnie obiadki trochę odchudziłam i zamieniłam kiełbasy na polsojową kiełbasę grillową. Smaczne, no i mam mniejsze poczucie winy.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa