6 lipca 2013

Smażona ryba w Kołobrzegu

Dorsz z frytkami fot. D.Szymborska

Najpierw mega długa podróż autem. Dlaczego nie ma autostrady? Wycieczka do Kołobrzegu to naprawdę wyprawa. Potem basen, się zmachałam. Wiem, wiem mam morze ale ono jakieś takie zimne….i te fale nie wspominając o piasku na plaży. Do tego naprawdę mocny i chłodny wiatr – idealne na spacer ewentualnie przebieżkę ale, żeby tak pływać od razu, co to to nie.

Smażalnia, druga po drodze na deptaku. Zamawianie. Pytam się, które ryby są świeże. Pani przy barze ma gadane. Opowiada, że te mrożone to kupują z kutrów i na kutrach mrożą i że są super pyszne. Wybieram więc dorsza moją ulubioną rybę. Jak to bywa w przypadku smażalni wiem, że zjadłam 210 gramów. Pyszny. Pani nie zmyślała, do tego frytki i surówka. Jest morze jest rybka. (Smażalnia Muszelka w Kołobrzegu)

Zestaw surówek fot. D.Szymborska

2 komentarze:

  1. Nie lubię ryb ze smażalni, bo przeraża mnie to, jak rzadko wymieniany jest tam tłuszcz. Olej powinien być wymieniany po jednym smażeniu. Co więcej - nie wiadomo na jakim oleju smażą. W domu mam przynajmniej pewność, że jak smażę na rzepakowym to jest zdrowo - bo dużo witamin, kwasów omega-3, no i olej jest świeży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa