10 stycznia 2013

Biegnąca z wilkami

Od lewej: trop zwierzęcia, ślad mojego buta fot. D.Szymborska

Jak jest śnieg to widać ślady. Dawno, dawno temu czytałam „Biegnącą z wilkami” Clarissy Pinkola Estes, dziś w Lesie Kabacki podtytuł książki wydał mi się bardzo prawdziwy – archetyp dzikiej kobiety. Oj można się tak poczuć jak widzi się tyle tropów w lesie. Wróciłam wolniejsza nie tylko o spalone kalorie ale przemyślane rzeczy. To jest to co daje siłę w bieganiu – nie tylko fizyczne wytrenowanie ale radość z bycia z sobą samym. Jestem głodna jak wilczyca więc po południu będzie o jedzeniu….

3 komentarze:

  1. Wspaniałe uczucie, gdy widzi się nienaruszone ludzką obecnością tropy dzikich zwierząt. A jeszcze wspanialsze jest, gdy te zwierzęta biegają obok między drzewami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak lubię zwierzęta ale te mniejsze...dzika to bym na przykład spotkać nie chciała....sarenki, lisy to mi wystarczy:)

      Usuń
    2. Eeee, nie ma jak nagły przypływ adrenaliny na dźwięk chrząkającego dzika. Mi (wprawdzie na rowerze) udało się raz spotkać taką paczkę: http://www.youtube.com/watch?v=Jfg_aEm0H_U
      Ale zazwyczaj biegam z psem, więc jest mi raźniej.

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa