1 stycznia 2013

Wspomnienie sylwestrowej kolacji…

Halibut fot. D.Szymborska

Zgrywając zdjęcia, patrząc na menu tak szkoda, że już po wszystkim. Kolacja sylwestrowa była cudowna. Wszystko pasowało do siebie, wino do jedzenia, jedzenie do wina. Pasowałam i ja w małej czarnej, na obcasach – w wersji eleganckiej. Byłam tak przejęta kolacją, że zapomniałam poprosić o zdjęcie. Zatem nie mam pamiątki mojej elegancji, co oznacza, że trzeba będzie gdzieś się znów wybrać. A teraz szczegóły – Kraków, restauracja Ancora, szef kuchni Adam Chrząstkowski. 6 dań, 6 win. Prawie 6 godzin kolacji.
Początek – Rose NV, A.C. Champagne, Pol Cochet – jak tak się zaczyna to może być tylko lepiej. Pyszny różowy szampan, gorzki, intrygujący.
Zakąska zimna to halibut w kokosie z sałatą z jabłek, ziół i kwiatów. Zimny, soczysty kawałek ryby podany na krojonym w słupki jabłku, do tego mus z ziół z płatkami margerytki. A to wszystko podane z chłodnym Gruner Veltiner Classic 2011, D.A.C. Weinviertel, Prechti. Potem ciepła ale nie za gorąca zupa z trzema rozpływającymi się pierożkami czyli rosół z podwędzanej kaczki z klopsikami z foie gras.
Zmiana kieliszków, i wino wieczoru – Chardonnay 2010, First Press, AVA Napa Valley. A do tego szklaneczka z owsianką. Nie żartuję tyle, że to nie była zwykła owsianka ale baza dla cielęciny podanej z jajkiem i orzechami – giczka cielęca z jajkiem, owsem i orzechami.
Największy talerz – danie główne – comber z jelenia z puree z wędzonych ziemniaków serowowany z buraczkami i sałatką z marynowanych warzyw i kiełków. Zaimponowały mi wędzone ziemniaki bo nie przepadam za stekami. Do tego Chateau Fonroque 2004, A.C. St.-Emillion Grand Cru.
Płynne przejście z białego do czerwonego wina. Zaskakujące zestawienie sera, jarzębiny i Pionot Noir Gran Reserva 2009, Ventissquero, DO Casabloanca.
O wybiła północ. Życzenia. Grand Cru, Blanc de Blancs NV, A.C. Champagne, Le Mesnil i chwila czekania na deser – w cieście filo zapieczone owoce z waniliowym sosie.
Tak to właśnie było w Sylwestra – wczoraj/dzisiaj…



Zupa fot. D.Szymborska

Giczka cielęca fot. D.Szymborska

Danie główne fot. D.Szymborska

Ser fot. D.Szymborska

Deser fot. D.Szymborska


6 komentarzy:

  1. To musiał być wspaniały wieczór :) Dziękuję serdecznie :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakowicie wygląda! Jutro ostatni dzień konkursu, serdecznie zapraszamy! Do wygrania Książka Roberta Makłowicza wraz z jego autografem!http://domowe-wypieki.blogspot.com/2012/12/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa