22 kwietnia 2013

Śniadanie regeneracyjne po maratonie

Śniadanie fot. D.Szymborska

Oj wszystko boli. To chyba nie zależy od prędkości tylko od dystansu. Wszystkie stawy musiały się obijać przez ponad 42K. Do tego słońce spaliło mi ręce – wstałam raczej niewyspana bo po prostu piecze.
Śniadanie zawsze poprawia humor, a takie z jajkami na bekonie, bagietką z serem korycińskim i bryndzą kozią. I power jest. Dziś trening na Agrykoli, słońce pięknie świeci a ja musze poszukać bluzeczki z długim rękawem…

2 komentarze:

  1. Widzę, że nie ma odpoczynku. Od razu po maratonie ostro zabierasz się do treningów :) Śniadanko wygląda przepysznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie znasz ten specyfik, ale nie mogę się powstrzymać od dobrej rady. Kiedy ostatnio się spaliliśmy podczas wędrówki w Tatrach, pożar na naszych plecach ugasił Alantan w spreju (aerozol w granatowym opakowaniu) - wychodzi taka pianka, przeze mnie nazywana "pianką gaśniczą". Nawilża, ale chyba bardziej nattłuszcza i łagodzi, dając ulgę.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa