7 kwietnia 2013

Brasserie Warszawska – czyli prawie Manhattan z lat 30

Detale - nóż z logo restauracji fot. D.Szymborska

Rzadko udaje mi się trafić w miejsce bardzo podobne do tych opisywanych w książkach. Bynajmniej nie czytam fantazy. Tym razem czytam Dobre Wychowanie Amor’a Towles’a a obiad zjadłam w Brasserie Warszawska. 

Obiad to złe słowo, to było pyszne jedzenie w cudownej atmosferze. Zaczęłam od kremu z topinambura, z grzankami i jajkiem w koszulce. Ptasie mleczko to przy tym twarda kanapka! Po takiej pysznej zupie przyszła pora na kaczkę i pietruszkę. Kaczka rewelacyjna, podana w doskonałej temperaturze (około 60 stopni, pewno miała książkowe 56 ale tak nauczonej wykrywania stopni buzi to jeszcze nie mam). Kaczkę serwują z foundant selerowym z czerwoną pomarańczą. Do tego zamówiłam pieczoną pietruszkę. Co za cudowne połączenie. 

Wszystko mi tak bardzo smakowało, obsługa w restauracji rewelacyjna, klimat książki, którą czytam utrzymany. Jedyny zgrzyt, to, że przyszłam w spodniach a nie w sukience, myślę, że trzeba będzie to naprawić przy kolejnych odwiedzinach Brasserie….

Czekadełko fot. D.Szymborska

Wnętrze restauracji fot. D.Szymborska

Zupa krem fot. D.Szymborska


Pieczona pietruszka fot. D.Szymborska

Pyszna kaczka fot. D.Szymborska


2 komentarze:

  1. Pieczona pietruszka mnie zaintrygowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. była naprawdę pyszna...muszę spróbować tak w domu zrobić, moja była zawsze zbyt sucha... to chyba kwestia ilości oliwy...będę eksperymentować do skutku:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa