12 kwietnia 2013

Siti – izotonic z Lidl’a na Orlen Marathon - test

Siti fot. D.Szymborska

Dziś dłuższe wybieganie w lesie (30K). Dobrze, że Lidl otwarty od rana. 1.47PLN za sztukę i mam Siti. Coś co będzie serwowane w czasie Orlenowskiego maratonu. W czasie ponad trzech godzin biegania to można już coś nie coś wypróbować. Przed moim pierwszym maratonem wypróbowywałam różne żeleenergetyczne. Teraz już nie muszę, mam jeden sprawdzony. 

Mam też swoje ulubione izotoniki – domowy i Isostar, inne też pijam i nic wielkiego po nich mi się nie dzieje. Inna sprawa, że ich smak pozostawia wiele do życzenia. 

Dziś pierwsze podejście do Siti. Smak z tych obrzydliwie chemicznych i niestety na długo zostających w ustach. Nic to niezwykłego w przypadku napojów, jednak ten z tych bardziej nie dobrych niż dobrych. Na mnie działa bardzo, ale to bardzo moczopędnie. W lesie to nie stanowi zbyt dużego problemu jednak w czasie maratonu będę pić tylko wodę a nie szukać toalet! Trochę się nim też odbija w czasie biegu. 

Co ciekawe nie robi się w nim piana – włożyłam butelkę do plecaka biegowego, co pięć kilometrów robiłam stacje z piciem. Normalnie izotoniki pienią się obrzydliwie w butelce od wstrząsów, którym podlegają, Siti ma inny chemiczny skład – bezpienisty. 

Na razie tyle, ponieważ kupiłam trzy butelki to jeszcze sprawdzę w czasie ćwiczeń w sali gimnastycznej jak mój organizm reaguje na to cudo. 

O samym biegu w lesie napiszę wieczorem, bo „upychając” długie wybieganie w tygodniu, nagle ma się mało czasu na wszystko co jest do zrobienia….

6 komentarzy:

  1. Znam trzy substancje ogólnie dostępne, które się nie pienią: spirytus, zmywacz do paznokci i benzyna ekstrakcyjna - w świetle tego, płyn który spożywasz zaczyna mnie przerażać...

    OdpowiedzUsuń
  2. o nie piłam tego cuda, może dlatego, że robię izotoniki sobie sama :) a będą dzisiaj wyniki konkursu na bieg dookoła zoo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie zachęca mnie to co napisałaś...

      Usuń
    2. Nie otrułem się, nie odwodniłem, ale patrzeć na ten żółty napój, którego od piątku do niedzieli pochłonąłem dobrych parę litrów, to już za bardzo nie mogę. :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa