13 kwietnia 2013

Sobotnie śniadanie – w piżamie do sklepiku



Sobotnie śniadanie fot. D.Szymborska
W sobotę osiedlowy sklepik otwierają już o 7.30 Po tej godzinie można spotkać dużo sąsiadów. Wszyscy udajemy, że nie jesteśmy w piżamach, a czapki ubraliśmy na wyszczotkowane i wystylizowane włosy. Nic to. Więcej osób niż ja lubi zjeść dobre śniadanie. Dlatego cierpliwie stoję w kolejce po świeżo krojony boczek, w wersji bekon trafia na mój talerz. Jak zerknęłam na zdjęcie to zastanowiłam się jak jestem w stanie aż tyle zjeść. Inna sprawa, że była po prostu głodna a wczorajsze wybieganie plus ćwiczenia w sali gimnastycznej naprawdę mnie zmęczyły. Mam nadzieję, że to będzie dobra sobota!

3 komentarze:

  1. Po dobrym treningu też sama się sobie dziwię, jakie ilości potrafię zjeść. Ale bez tego nie mialabym siły na następny i następny, i następny trening :) Śniadanie pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że jedzenie wynagrodziło wam czekanie. Pomysł na czarny majonez i paelle z makaranu to faktycznie coś na co i ja bym nie wpadła. Czekam na rekonstrukcję przepisu na Twoim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. aj to nie miało być tu!! komentarz dotyczy ostaniego wpisu:)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa