12 grudnia 2014

Ratunku! Co kupić biegaczowi pod Choinkę? Tylko sprawdzone pomysły

Dla mnie to wiadomo, ale dla NIEGO? fot. D.Szymborska


Listy do Świętego Mikołaja już dawno napisałam. 6 grudnia zaczęli przychodzić kurierzy. Wszystko super zadziałało.

Ale jak się okazuję koleżanki mają dylematy co kupić swoim mężom/chłopakom/przyjaciołom biegaczom?

Oto moje pomysły (skonsultowane z biegaczami)

Zacznę od tego czego NIE kupować:

-       butów – NIE – facet to lubi sobie sam je kupić wybierać, czytać opisy w pisemkach, porównywać testy w Internecie,
-       leginsów – NIE – jak się okazuje, nie wszyscy moi znajomi biegacze uważają je za męski strój do biegania, część z nich na początku biegała w leginsach tylko po ciemku….
-       Odtwarzaczy MP3 – NIE – przecież nie po to kupował najnowszy model telefonu, żeby na trening brać jeszcze odtwarzacz! Ani to szpan ani wygoda!




Na szczęście lista rzeczy z których biegacze się cieszą jest dużo dłuższa. Ułożyłam je od najdroższych prezentów do najtańszych:

-       zegarek, który ma wszystko tj. GPS, HR – sama to bym wybrała TIMEXa ale mężczyźni to różni są, lubią Garmina, Polara czy Suunto. Najlepiej sprawdzić i zrobić zdjęcie zegarka z którym facet obecnie biega. Jak nie narzeka na tą firmę to kupić wyższy model, jak nie ma wyższego modelu w sklepie to znaczy, że lepszego zegarka nie potrzebuje! Wtedy można kupić tańszy prezent i dołożyć do niego butelkę szampana, którą z biegaczem się wspólnie wypije, a jak on nie chce pić to jego strata!

-       Kurtkę na zimę do biegania – tania nie jest, ale jaka szpanerska! Są takie co całe świecą w nocy, wyposażone w milion specjalnych kieszonek, wszystko w nich jest bardzo specjalne! Zanim kupimy sprawdźmy rozmiar jaki nasz mężczyzna nosi – różne firmy biegowe mają inne rozmiarówki, jedna drugiej nie równa. Jak ma się dopiąć i nie mieć za długich rękawów to kupmy z tej firmy z której ma swoją ukochaną bluzę,

-       Opaski kompresyjne – ja bym polecała ale trzeba znać rozmiar łydki a dokładnie jej obwód, oczywiście możemy któregoś wieczoru „pobawić się” w krawca i pomierzyć obwody… tylko wtedy możemy kupować takie opaski bo inaczej prezent będzie nieużyteczny,

-       Skarpetki – tutaj dużo łatwiej, te biegowe mają z reguły wydrukowany rozmiar – zajrzeć do szuflady i kupić identyczne,

-       Rękawiczki biegowe – one size – czyli jednorozmiarowe, bardzo rzadko nie pasują więc prezent powinien być trafiony, warto zwrócić uwagę, by miały taką specjalną końcówkę na kciuku – można wtedy obsługiwać telefony dotykowe nie zdejmując rękawiczek,

-       Torebeczka na pasku – taka co tam się kluczyk do auta czy domu zmieści, telefon i dokumenty. Faceci raczej nie lubią tych na ramię, wolą na pasku, podobno bardziej męskie i wygodniejsze (ja ich rozumiem bo z taką na ramieniu biegać nie potrafię…),

-       Pas na numer startowy – jak już ma taką drogą kurtkę, drogie bluzy, drogie bluzeczki to przecież ich dziurawić nie będzie! Do tego to taki szpan, od razu będzie wyglądał jak doświadczony zawodnik, może trochę jak triathlonista…

-       Książki – jak dopiero zaczyna albo zamierza zacząć bieganie to kupmy mu coś do czytania. Są wersje indiańskie – o Indianach z Ameryki Południowej co biegają ultra, są kryminały – o tych co przeżyli śmierć kliniczną i dalej biegają, są motywacyjne, są z planami treningowymi. Nie kupowałabym tej o Slow joggingu – ja bym się obraziła, jakbym taką dostała!

Jeżeli wciąż nie jesteście pewne co kupić biegaczowi, to nie pozostaje nic innego jak zostawić otwartą tą stronę na laptopie, komputerze. Niech poczyta, pokomentuje i będziecie wtedy wiedzieć, że może on z tych co marzy o kolorowych leginsach albo, że chciałby taki pas na zawody bo koledzy już mają…..

Ponieważ faceci, biegacze są jednak nieprzewidywalni, nie chodzi tylko o to, że przy minus dziesięciu wychodzą na 4 godzinne biegani,e ale generalnie trzeba z nimi uważać, to trzymaj paragon – zawsze można oddać albo wymienić!


Mój biegacz twierdzi, że wszystko ma. Tacy są najgorsi. Co nie opowiesz o czymś super biegowym, to się uśmiecha i mówi, że ma….czyli pozostaje szampan…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa